O strategii Wrocław 2050 ciąg dalszy i ciągle sceptycznie

Jak Wrocław promuje swoją strategię na kolejne 25 lat? Niczym kinder niespodziankę. 

Mnie coś w tych komunikacyjnych zabiegach zgrzyta — i zaraz wyjaśnię, skąd ten hałas.
Z ulicznych obwieszczeń o dokumencie emanuje przekaz: mamy sukces. Dalej wyeksponowano jeden z celów strategii: „bezpieczne, odporne na kryzysy i neutralne klimatycznie miasto” (cel nr 3). To hasło czytelne, nośne i łatwe do uzasadnienia.

Moją uwagę przyciąga jednak cel poniżej, nr 2: „mocna pozycja krajowa i międzynarodowa”.
I tu właśnie zgrzyta — nie tylko dlatego, że pojawiają się jeszcze cele pozycjonowane niżej (krótki peleton zamyka „miasto promieniujące kulturą”), ale przede wszystkim z powodu logiki tej wyliczanki.

Otóż cele strategiczne miasta mają z natury charakter normatywny: odnoszą się do dobra wspólnego, w tym warunków życia mieszkańców — jakości życia, bezpieczeństwa, zdrowia, edukacji czy np. klimatu. Tymczasem „mocna pozycja krajowa i międzynarodowa” jest pojęciem relacyjnym, porównawczym i wizerunkowym. Nie opisuje stanu życia mieszkańców i nie daje się bezpośrednio uzasadnić troską o ich interesy. Jest raczej efektem realizacji innych celów, a nie celem samym w sobie.
Umieszczenie zabiegów o „mocną pozycję” wśród strategicznych priorytetów rodzi pytanie, co z tego jajka ma się właściwie wykluć. Zamiar wygrywania rankingów? Przodowanie w liczbie turystów, inwestorów albo prestiżowych konferencji naukowych? Czyli czego — i według jakich kryteriów mierzonego? I kto miałby te zwycięstwa ogłaszać?

„Mocna pozycja” nie ma jednoznacznej miary. Nie da się jej określić bez wskazania punktu odniesienia i kontekstu. Nie da się jej też „ogłosić” bez popadania w deklaratywność. W przeciwieństwie do celów takich jak neutralność klimatyczna, bezpieczeństwo, odporność na kryzysy czy czystsze powietrze — które można mierzyć, oceniać i rozliczać — pozostaje ona pojęciem mglistym i niemierzalnym.

Bałbym się podporządkowywać strategię miasta do 2050 roku tak sformułowanemu celowi. Wydaje się on iluzoryczny, a na tle pozostałych — wręcz rywalizacyjny. Czy naprawdę miasto ma realizować długofalowe cele „wyższe” kosztem „niższych”?

Być może efektem konsekwentnej realizacji fundamentalnych celów będzie właśnie silniejsza pozycja Wrocławia w kraju i międzynarodowe uznanie. I taką kolejność rzeczy wolałbym widzieć — zamiast mieć niekomfortowe uczucie, że ktoś planuje nam, mieszkańcom, na długie lata udział w wyścigu o splendor i symboliczną gratyfikację.


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)