->joe255miałem taką sytuację, gdy po wypiciu paru głębszych w pubie na wrocławskim rynku, ktoś z nas głośniej rzucił "wychodzimy" i wyszli wszyscy: znajomi, świeżo poznani, ci którzy uważali się za znajomych, i ci którzy wyszli bo inni ruszyli do drzwi, a znajomymi w ogóle nie byli i nikt z nas nie widział, kto zacz. Z 40 tak się uzbierało. Pub był pusty.->Makowskiesprit d'escalier, hę? 🙂