Ja tam za żadnymi podwyżkami nie jestem. Sam nie palę na codzień, ewentualnie dymka nikotynowego puszczę czasem zmieszanego z popularnym w Czechach ziółkiem, a palacz to najczęściej nałogowiec. Jak wiadomo nałóg ma to do siebie, że pieniądze zawsze się znajdą więc knajpy nadal będą zadymione, wszystkie ciuchy będą śmierdieć. A żeby np. z dzieckiem gdzieś przysiąść bez uszczerbku na jego płucach będzie nadal niemożliwe. Chyba, że w McPotworze:)