#10

Bez kategorii
„Żonglowanie” genami jest domeną nauki i szarlatanów od transhumanistycznych mrzonek. Ale za przyczyną nieograniczonej ludzkiej wyobraźni nabiera ono całkiem artystycznych walorów.
Wired donosi o grupie angielskich artystów, którzy w Japonii opracowali metodę wprowadzania do drzewa DNA pobieranego z ciała zmarłej osoby. Po tej ingerencji drzewo przeistacza się rozrastający żywy nagrobek… Oto mamy dowód na bliskie powinowactwo techno-fantazji z mistycyzmem.
Artyści zamierzają eksperymentować na japońskiej kwitnącej wiśni. Drzewo ma podobny genotyp do jabłoni. Koszt przedsięwzięcia oszacowano na bagatela 35 tysięcy dolarów, ale u nas z pewnością wyszłoby taniej. W kraju kwitnącej wiśni i technicznych gadżetów taki pochówek unieśmiertelniający DNA ukochanej osoby nie jest fanaberią. Może za parę dekad nad Wisłą przyjmie się majowe święto zmarłych?
***
Że bywają nietrafione, błędne i zmanipulowane – wie każdy obserwator politycznych batalii (vide: ostatnia kampania). Ale sondaży nie ma co potępiać w czambuł, wyłączając ewidentne wpadki, dostarczają poważnej wiedzy. Zdarzają się też prawdziwe rodzynki. Ot choćby taki ciekawy sondaż zza Oceanu.
Geje, lesbijki i transwestyci chętniej niż heterycy kupują samochody o elektrycznym napędzie hybrydalnym – to wyniki sondażu przeprowadzonego przez Harris Interactive Inc. Preferencje seksualne a napęd ? Oto wyzwanie dla badaczy…
Ciekawe, czy pod konserwatywnymi rządami PiS, import tych luksusowych aut nowej generacji będzie obłożony specjalnym cłem. Logicznie (acz, nie całkiem poważnie rozumując), jeśli premier IV RP zastrzega, że za jego rządów nie będzie zgody na promowanie kultury gejowskiej, takie prorodzinne restrykcje są całkiem uzasadnione. Konserwatywna zdrowa (sic!) większość odpłaci się paroprocentowym wzrostem poparcia w politycznych sondażach
***
Tylko proszę nie kpić, że to żenująca nazwa: Stars. Choć trzeba przyznać, ze brzmi buńczucznie, jeśli nawet nie kabaretowo.


Stars pochodzą z kraju klonowego liścia, który darzę sporym sentymentem. Ich piosenki są wyrafinowane i bezpretensjonalne zarazem, a taka mieszanka w dzisiejszych czasach to nader poszukiwany towar. Magazyn Wire uznał „Set yourself on fire” za jedną z płytek zeszłego roku. Siedzi mi we łbie sąsiedzko razem z Broken Social Scene. Coś w tym jest, to przecież zżyta paczka kumpli.

Discover more from Notatnik

Subscribe to get the latest posts to your email.


Andrzej Jóźwik

Andrzej Jóźwik

Dziennikarz i wrocławianin.
http://andrzejjozwik.pl