harakiri towarem eksportowym?

„last night I was up all night” – said Naoki, smiling again – „talking to this women who really- I mean really – wants to die. She asked me to do it with her today, but I said I couldn’t because I had television crew coming to see me. So she said we can do it after they gone„.
– historia niczym absurdalny skecz Monthy Pytona. W Kraju Kwitnącej Wiśni w ekspresowym tempie rośnie liczba samobójstw, częstokroć aranżowanych pospołu – niczym internetowe randki – na specjalnych stronach. 34427 – tyle osób odebrało sobie życie w 2003 roku. To prawie dwa razy więcej niż na początku lat 50. Ujmując bardziej obrazowo: 100 samobójstw dziennie lub jedno na 15 minut. Tendencja niczym indeksy giełdowe w czasach gospodarczego boomu. Dość zwodnicze porównanie, bo przecież samobójstwo to radykalna, krańcowa manifestacja desperacji. Tego faktu nie zmienia wyjątkowy sposób, w jaki japońska tradycja każe traktować honor, ciało i śmierć. Piszę nie przypadkowo w owej kolejności, wszak honor jest tu najważniejszy.
Za egzotyczną otoczką rytuałów socjolog niczym detektyw wypatruje czystej empirii i szuka motywów. Z tej perspektywy japońska fiksacja na punkcie samobójstwa musi mieć związek z gospodarczą recesją, alienację i stresem. Epidemii samobójstw sprzyja społeczne przyzwolenie, brak religijnych sankcji obecnych na przykład w chrześcijaństwie. Psychologiczne raporty ujmują to tak: Japończycy odchorowywują tempo i presję codzienności, popadając w chroniczne depresje, uzależnienia, manie.
Rodzime powiedzenie „strzelić samobója” – w ironiczny sposób sugerujące i bezradność i nieudolność zarazem – chyba nie jest zrozumiałe przez Japończyka , dla którego odebrania sobie życia to honorowe wyjście z beznadziejnej sytuacji.
Mimo tych wyjaśnień nadal mam nieodparte wrażenie, że pewien procent Japończyków traktuje samobójstwo z taką samą dezynwolturą jak my upodobalismy sobie przechadzki po centrach handlowych. Nawyk patrzenie na rzeczywistość jak na zbiór oczywistości – jak dobrze wiemy – tyczy spraw banalnych i niebanalnych.
Obawiam się, że ów ten tekst wkradł się fałszywy ton wyższości. Obym nie wyszedł na ignoranta. A przecież wszystko zaczęło się niewinnie od lektury notki o japońskich politykach, którzy popełnili symbolicznie harakiri podając się gremialnie do dymisji po tym, jak ich lider niesprawiedliwie oskarżył oponenta o korupcję. Bogu dzięki, że na tym poprzestali, bo żywi bardziej kłują w oczy naszych polityków, wiodących błogi żywot nieomylnych i nieskażonych słabościami mężów stanu, pracowicie hodujących w sobie poczucie wyższości…
***
Z japońskich towarów eksportowych zdecydowanie wolę ekstremę w wydaniu muzycznym.
Innej nie trawię.

Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post’s permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post’s URL again. (Find out more about Webmentions.)