Krwawy styczeń. Renesans katów.

Wychodziłem z kina z obawą, że psychopatyczna jatka zmasakruje i moją głowę. I pocieszałem się, że powód moich męczarni (kolorowy, epicki i w dolby stereo) przerobią spece od komedii. Taka kondensacja tryskającej zewsząd krwi doprasza się groteskowego ujęcia w konwencji „Nagiej Broni 33½” tudzież „Strasznego Filmu 4, 5, 6…” Nie ulży mi, jak nie zobaczę na kinowych afiszach „Apocalypto 2 ½”

Tak w ogóle wszędzie wokoło roi się od obrazów śmierci. W kinach deliryczne dzieło Mela Gibsona, u którego dopatrzono się
objawów schizy.
Tabloidy w dobrze znanej i sprawdzonej formule epatują szczegółami mordów ze zrozumieniem konstatując, że w takiej sytuacji oczywistym jest, że zszokowany lud domaga się linczu na oprawcy. W emocjach tracąc rozeznanie, że tym samym symbolicznie i praktycznie z tymże oprawcą brata się.
Może to znak, że do łask powróci niechybnie i znajdzie uznanie profesja kata?
Nie milkną też kontrowersje dotyczące egzekucji Saddama. Nosząc znamiona religijnej zemsty na zbrodniarzu (znaczące zachowanie katów) niewiele miała wspólnego z prawem. Ale nie tylko to ożywia debatę o poplątanych niczym gordyjski węzeł relacjach etyki z karą śmierci. Wbrew publicystom „Dziennika”, krytykującym wysuniętą przez Prodiego propozycję ustanowienia światowego zakazu wykonywania egzekucji, powodów do debatowania nad tą palącą kwestią jest więcej. Choćby wyciągane na jaw, co rusz, przykłady pomyłek sądowych lub nagłaśniany przez obrońców praw człowieka fakt nagminnego stosowanie kary śmierci przez niedemokratyczne władze np. aspirujących do rangi mocarstwa Chin.
Także w Stanach, skądinąd znanych z tego, że orzeka się tam najwyższy wymiar kary tak często jak u nas – wyolbrzymiam – mandaty za złe parkowanie (sic!) pojawiły świeże kontrowersje. Jeb Bush, gubernator Florydy, wstrzymał kolejną egzekucję, bo podczas wykonywani poprzedniej trucizna wstrzyknięta skazańcowi zamiast spowodować szybki jego zgon zafundowała mu wielominutowe męczarnie, a sędziom powody do zadumy nad skutecznością i humanitarnym aspektem obranej metody wymierzania sprawiedliwości. W innych przypadkach wykonanie wyroków wstrzymano, bo w ostatniej chwili dopatrzono się błędów natury proceduralnej.
Zwolennicy katowskich praktyk bagatelizują podnoszone wątpliwości, sprowadzając je do problemów natury technicznej. Dobre i to, jeśli, koniec końców, ma to skłaniać do namysłu nad tym co etyczne, a co nie, oraz czynić zasadnym pytanie, co tak naprawdę różni nas – oczywiście poza technologią – od gibsonowskich Majów?

Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Your post must include a link to this post.

How does this work?
Write a response on your own website and include a link to this post. Then submit your response’s URL here. Your response may appear here after moderation. To update or remove it, edit or delete your original post and submit the same URL again. Learn more about Webmentions.