Lewicowi zaklinacze wężów.

Rzadko się zdarza, by manifest był zapowiedzią porażki. Ale tak jest w przypadku deklaracji lewicowego publicysty Sławomira Sierakowskiego w ostatniej Lampie:
Jesteśmy zainteresowani dwiema rzeczami: zbudowaniem języka lewicowego i środowiska, które będzie w stanie zrobić rewolucję semantyczną w Polsce.
Czyli powiedzmy wprost: kolejna kanapa i to nie semantyczna lecz najpoczciwsza w świecie. Bo od żonglowania pojeciami nie zmieni się dojmującej rzeczywistości. Ten sposób retorycznej i charyzmatycznej (!) perswazji był w odległych czasach specjalnością proroków, nie tak dawno (może nadal) trybunów ludowych, obecnie zaś jest atrybutem zmasowanych kampanii reklamowych. Co więcej, nowoczesnej lewicy nie po drodze z religią, (ach ta wstrętna alienacja), więc po co jej mentorzy chcą się kreować na apostołów kolejnej wiary, mniemam że definitywnie ostatecznej, bo oferującej 100-procentowe zbawienie? Czyż może być inaczej?
Niestety, nic nowego pod słońcem się nie wymyśli, lewicy potrzeba przed wszystkim wiarygodności. Deficyt owej cechy to problem zasadniczy. W Polsce lewica została zawłaszczona i wypatroszona przez komunizm, peerelowską opresją i systemowy fałsz, a po 1989 roku przez postkomunistów, którzy żonglując lewicową retoryką byli żywiej zainteresowani pomnażaniem majątków i przywilejami niż losem ogółu. Szczęśliwie, czas tej skarlałej formacji się definitywnie kończy.
Sukces nowej niedotkniętej wstydliwymi zaszłościami lewicy zależy od wiarygodnego etosu, a tę budują ludzie, podkreślę, wiarygodni ludzie, twardo stąpający po ziemi, a nie zatracający się w akademickich dysputach. Zatem trafna diagnoza rzeczywistości i cudowny program uzdrowienia sytuacji to zaledwie dodatek. Na tę chwilę potrzeba czegoś zgoła innego i bardziej przyziemnego.
Fundamentem lewicowego etosu jest wrażliwość na ludzką niedolę i krzywdę. Etyczna niezgoda na niesprawiedliwość jest zaś źródłem powinnościach wobec drugiego człowieka. Jeśli mam czekać na obronę i poważne wywiązywanie się z tych powinności zanim garstka intelektualistów wywoła jakąś semantyczną rewolucją ( o zgrozo!) to ja dziękuje za taką lewicę. Semantycznie to ja się lubię realizować przy tomiku poezji (wybaczcie koślawe językowe nowatorstwo). Swoją drogę czytania Krytyki Politycznej to też niezgorsze zajęcie, ale tylko w wolnym czasie. A przecież rewolucji nie da się robić od święta.

Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)