Marcinkiewicza wołanie na puszczy

Oto co rzecze K. Marcinkiewicz:

Wielce szanowni, straszliwie mądrzy i wszystko wiedzący dziennikarze. Bardzo serdecznie Was proszę zostawcie mnie w spokoju i przestańcie szukać mi zajęcia. Mam pracę..

Nad tym apelem można byłoby się z życzliwością pochylić, gdyby nie to, że ex-premier wpakował się w medialny chocholi taniec na własne życzenie. Za popularność i za chęć sięgnięcia po bankową synekurę trzeba płacić i to sowicie. Prawda zresztą jest taka, że Marcinkiewiczowi nie w głowie spokój, tylko mniej szumu i ambarasu w sytuacjach, gdy mu powinie się noga. A tak stało się z ewentualnym prezesowaniem PKO BP.
Zatem Marcinkiewiczowi nie w głowie zaszywanie się w głuszy, jak uczynił Cimoszewicz. Woli pozostać na świeczniku i bliższy mu blask fleszy i las mikrofonów. Zresztą jego apel, jakby nie było, pozostanie wołaniem na puszczy.


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)