Neurobiolodzy: homoseksualizm można włączać/wyłączać

Amerykańscy neurobiolodzy potrafią sterować orientacją seksualną muszek owocówek– manipulując genami lub aplikując owadom chemiczne specyfiki.
I never thought we’d be able to do that sort of thing, because sexual orientation is supposed to be hard-wired. This fundamentally changes how we think about this behavior – nie kryje zaskoczenia jeden z uczestnik eksperymentu prof. David Featherstone.

Uczeni mówią o kroku milowym i co za tym idzie wieszczą, iż każdy będzie mógł dowolnie sterować swoimi preferencjami seksualnymi, tak jakby korzystał z przełączników włączyć/wyłączyć.

Pisze o tym w „New York Times” John Tierney: „Turning homosexuality on and off”.

Nie pierwszy to raz postęp naukowy uderza w obyczajowe i etyczne pewniki, wystawiając na próbę nasze pojmowanie i powszechną akceptację zdawałoby się niepodważalnych mechanizmów.
Równolegle w wielu krajach otwarcie – kwestionując prawa człowieka i ustalenia medycyny – piętnuje się praktyki homoseksualne, surowo karze (nierzadko zabija np. w Iranie) homoseksualistów. Tymczasem biorąc serio prognozy naukowców można zaryzykować tezę, iż na Zachodzie miejsce muszek owocówek zajmą wkrótce ludzie.

Odkrycie amerykańskich uczonych winno wprawiać w konfuzję uczestników burzliwego sporu o homoseksualizm, prawa i tożsamość mniejszości seksualnych, dyskryminację, bywa też, że ich uprzywilejowywanie.
Kto będzie czerpał większe korzyści z osiągnięć neurobiologów: „rzecznicy” homo czy heteroseksualizmu? A może pigułka unieważni płciowe podziały? Czy nie będzie to rewolucja/ewolucja człowieka daleko wykraczająca konsekwencjami poza przełom, jakim było wprowadzenie do obiegu środków antykoncepcyjnych?

Warto się zastanowić, czy w aprobujących i nagradzających homofobię społecznościach nie pojawią się postulaty obowiązkowego „leczenie” gejów. Może konserwatyści przerażeni „zdziczeniem obyczajów” – jak sugeruje John Tierney – przestaną droczyć się z biotechnologami, oskażać ich o „bawienie się w boga” i wejdą z nimi w sojusz?

Z kolei, czy na przeciwnym – liberalnym obyczajowo biegunie (vide: Holandia, Hiszpania, niektóre stany Ameryki) – nie zadomowi się wspierane przez regulacje prawne przekonanie, iż seksualność jest elementem farmakologicznie modyfikowanej autoekspresji.
Tierney budzi swoją dociekliwością kolejnego upiora – nadopiekuńczego rodzica, który chce mieć kontrolę nad orientację swojego dziecka.

Jeśli klucz do naszej tożsamości ma być – koniec końców – identyczny z kluczem do domowej apteczki, co z nami będzie?

Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post’s permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post’s URL again. (Find out more about Webmentions.)