polityczna karuzela

Przyglądam się politycznemu kociokwikowi i przychodzi mi do łba powiedzenie: kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Będzie więc ostrzej.
Premier powtarzał mantrę o istnieniu układu, w końcu uznał, iż czas na czyny i wskazał na tych, którzy byli pod ręką, w drugim własnym, szeregu. Ministra Ziobrę broni prawie jak syna, póki jest gwarantem 20-procentowego poparcia dla PiS. Ale jego też utrąci, jeśli taka będzie konieczność.

Co wymusiło taki bieg rzeczy? Nie wyszło z tropieniem machinacji WSI, nie udało się rozbić postkomunistycznej sitwy (gdzież oni są?). Zatem trzeba złożyć ofiarę. Sympatycy uznają to za dowód wiarygodności i bezkompromisowości; wszak „zasady zobowiązują”.
Piszę to bez wnikania w to, kto ma rację: Kaczmarek czy Ziobro. Nie zapominam, że grali do niedawna w jednej drużynie. I w tej drużynie był Lepper, i Giertych. Teraz mają być gwarantami demokracji? Nie kupuje tego.

Premier posłużył się tym, co miał pod ręką. Że w swoim mniemaniu wiele może, użył więc służb. Swoją drogą, gdyby w ten sposób, jak Kaczyński, bronił się Leszek Miller przed powołaniem komisji śledczej w sprawie „Rywingate”, nie trafiłby na polityczny margines.

Powszednieje pogląd, że polityka to mętne bajoro pełne cynicznych, pozbawionych skrupułów indywiduów. Zero etosu, tylko socjotechniczne sztuczki.


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Your post must include a link to this post.

How does this work?
Write a response on your own website and include a link to this post. Then submit your response’s URL here. Your response may appear here after moderation. To update or remove it, edit or delete your original post and submit the same URL again. Learn more about Webmentions.