Zróbmy sobie publicity

Toż to po części plagiat – mówię – patrząc na ten plakatvia
Komentowana szeroko w mediach kontrowersja pracy bierze się stąd, iż autor Wojciech Korkuć, pożenił seksowne ciałka z mordami agresywnych zwierząt. Chwyt prosty, czerpiący niemalże wprost z dokonań walczących artystek z pod znaku guerrilla girls.

Akcje walecznych pań (do każdej akcji zakładają maski goryli) poszły w świecie artystycznym tak w górę, że zaproszono je do udziału w trwającym do listopada weneckim biennale sztuk, o czym obszernie pisze na łamach Polityki Piotr Sarzyński. Artystkom (tu podreślić trzeba dbałość o zachowanie anonimowości), trudno zarzucić chęć medialnego zaistnienia za wszelką ceną oraz koniunkturalność. Guerrilla Girls są do bólu przewidywalne w zaciekłym, ale trzeba oddać sprawiedliwość, że i często słusznym, tropieniu przejawów kobiecej dyskryminacji. W przypadku Guerrilla Girls jądro kontrowersji stanowi jakość i wymowa prac: intrygują i przekonują, czy też wręcz odwrotnie?
Patrząc na zamieszczone w ostatnim „Ozonie” zdjęcie Korkucia dzierżącego w ręce swoje dzieło, obawiam się, że mamy odczyniania z zamiarem natury tylko li osobistej: będzie głośno o mnie, czy nie będzie?. Spekulacje i ideologiczne podchody wokół rzekomo skandalizujących treści mają tu marginalne znaczenie.

Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)