Dość Łyżwińskiego. Wolę Aronofskiego

Zamach stanu na tle ustalania ojcostwa dziecka, które wcale nie zostało poczęte w ramach samoobrony. Ironizuje, ale dlaczego by nie, wszak w polskiej polityce dzieją się gorsze rzeczy.
Nie wiadomo, kto tu pociąga za sznurki i kto kogo robi w balona, i nie mam zamiaru dalej się w to wgłębiać. Wysiadam z tej karuzeli.
Jaki by nie był finał sex afery, nie zmieni to faktu, że chronicznie nie cierpię Samoobrony. Tyle.

***
Czekam na nowy film Darrena Aronofskiego. Twórcy utrzymanego klimacie noir „pi” oraz narkotycznego w formie i fabule „Requiem dla snu”.

Teraz Aronofsky nakręcił z iście epickim rozmachem wielowatkową historię si-fi. Czego tu nie ma: podróży przez gwiezdne przestrzenie, konkwistadorów, poszukiwania nieśmiertelności i wątku śmiertelnej choroby, która rozdziela zakochanych.
„Fountain” wyświetlany jest od niedawna w Stanach.
Aronofskiemu zamarzyło się, by jego trzecie dzieło było dla kina tym, co „Odyseja” Kubricka i „Gwiezdne Wojny”. Przełomem.
„Fountain” to projekt pechowy, powstawał z nie lada perypetiami. Miał w filmie zagrać Brat Pitt, odpadł w fazie wstępnych zdjęć, bo nie przekonał się do scenariusza. Na lodzie zostawili reżysera zniechęceni producenci. Skutkiem kłopotów z kasą, kilkaset osób wyekspediowanych na plan zdjęciowy do Australii zostało z dnia na dzień bez pracy i bez gotówki.
Koniec końców, Aronofsky – jak utrzymuje – nakręcił film zgoła inny niż wymagają tego hollywoodzkie standardy. Z braku funduszy posiłkował się inwencją pasjonatów, a nie zawodowców od efektów specjalnych. Rzekomo efekty są oszałamiające. Jak mawia reżyser – „Fountain’ to jego powrót do niezależnego kina.
Widziałem trailer. Rozczarowuje, choć przecież całej prawdy nie mówi. Ale wedle hollywoodzkich standardów, w trailerach jest zawsze to, co najlepsze. Oby było inaczej.


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)