Drakońsko o zgromadzeniach

Bez wniosku opatrzonego zdjęciem (procedura jak przy wyrabianiu paszportu) i  7 tysięcy złotych w kieszeni (na poczet pokrycia ewentualnych szkód), za organizowanie manifestacji lepiej się nie brać.  
Zgadzam się z Ewą Siedlecką i myślę, że  nowa ustawa o zgomadzeniach powstała z podszeptów autorytarnego diablika.  Niby w trosce o bezpieczeństwo i ład, jakby dotychczasowe prawo było funta kłaków warte, głównie dla świętego urzędniczego spokoju, prezydenci miast i lokalne władze dostaną do rąk narzędzie krępujące obywatelską aktywność. I nie incydentalnie  – to pewne – ochoczo z niego skorzystają.
Politycy gardłują w mediach, że to konieczność i powołują się na casus jedenastolistopadowych burd. Zdziwią się jednak bardzo, jak dojdzie do powtórki z protestów wokół ACTA, kiedy  manifestacje w obronie obywatelskich praw zgromadzą osoby o kosmicznie różnych ideologiach i przekonaniach.

Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post’s permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post’s URL again. (Find out more about Webmentions.)