Havel na Wawel

Vaclav Havel tak zmartwił się stanem polskiej demokracji, aż podniósł się rwetes. A przecież były opozycjonista, pisarz, dramaturg jest postacią wielkiego formatu i choćby z tego względu warto się wsłuchać w jego diagnozę/przestrogę, którą nasi politycy zbyli prostym pukaniem się w czoło: zagrożenie? wolne żarty… W tym pukaniu niektórzy się zagalopowali, choćby złotousty Ryszard Czarnecki

Jeśli nawet Havel się myli, to w niuansach. Jego intuicja odwołuje się do ducha i uniwersalnego rozumienia demokracji. A tej intuicji czeski intelektualista zawsze był wierny.

Wedle opublikowanego przez The Economist rankingu (przeczytałem o nim w pak blogu oraz u Edwina Bendyka) jest z nami źle: pod względem dbałości o demokratyczne standardy Polsce przypada 46 miejsce w świecie. Jesteśmy za Jamajką i za Puerto Rico.

Demokracja to nie tylko prawa, obowiązki, procedury, ani strzegące ich instytucje. One zdadzą się na nic jeśli podmiot demokracji – zwykły człowiek, wysoki państwowy urzędnik, polityk – mają obywatelskie powinności w dupie.
Tak się składa, że w polskim skrzywionym wydaniu demokracja sprowadza się do sobiepaństwa i dorobkiewiczostwa zaprawionego konformizmem. Słabością jest niski kapitał społeczny: nie ufamy sobie, nie chcemy się angażować, naszym narodowym spoiwem jest malkontenctwo.

Jakby tego było mało, na niespotykaną skalę co rusz zmieniamy polityczne zapatrywania: raz uważamy się za lewicowców, kiedy indziej deklarujemy prawicowe poglądy. Pisze o tym w poprzednim numerze Polityki socjolog Radosław Markowski. Niestety tekst nie jest dostępny w sieci. A szkoda.

Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)