Jakie miasto?

miasto

Czy nie byłoby uczciwiej przyznać, że miasto jest w nieustannym kryzysie i tak już zostanie? Że żyjemy w przestrzeni poddanej presji ciągłych zmian i napięć? Że to stanowi istotę miasta, które nigdy nie osiągnie statycznej i skończonej formy? Przecież każda ze zmian – nawet najdrobniejsza – powoduje ciąg konsekwencji rzutujących na funkcjonowanie różnych atrybutów tego organizmu. Rozwiązując problem, tworzymy gdzieś indziej kolejne. To proces bez końca, póki miasto istnieje. Budowanie polega na ingerencji w to, co zastane. To okaleczanie, rycie, burzenie, wznoszenie, przecinanie, przekształcanie, modyfikacje, retusze, update-y. Miasto nie jest tworem bez winy.
Choć uzbrojeni jesteśmy w wizje i plany lepszego urządzania miasta, to cel, który chcemy osiągnąć, jest punktem na horyzoncie, który się zawsze oddala. Owszem, opanowaliśmy mechanizmy władzy i zarządzania ludźmi, więc potrafimy za pomocą narracji sterować czyimiś nastrojami i wyborami, ale to, że organizujemy zbiorowości wokół jakiś planów, nie gwarantuje wcielenia ich w życie. Tym bardziej, że plany mogą abstrahować od logiki i wiedzy, zwłaszcza gdy stoi za nimi polityczny interes zdobycia i utrzymania władzy.
Marzymy o miejscu, które będzie komfortowe dla nas i marzymy o życiu pozbawionym trosk, czasem rojąc o luksusach w egzotycznych tropikach. Jednak rozsądek podpowiada, aby twardo trzymać się ziemi i nie dać się ponieść fantazjom. Jeśli chcemy żyć w mieście znośnym, które wszystkim gwarantuje odpowiednią jakoś życia, musimy sceptycznie patrzeć na plany, wizje i projekty jego rozwoju, tropić w nich fałsz, nadmierne ambicje i partykularyzmy oraz rozrzutność. Nasze życie to syzyfowa opór i walka z przemijaniem. Kolejni po nas przejmą to miejsce, lecz świadomość, że miasto istnieje dla następnych generacji, stanowi o naszej przewadze nad entropią.


Discover more from Notatnik

Subscribe to get the latest posts to your email.


Andrzej Jóźwik

Andrzej Jóźwik

Dziennikarz i wrocławianin.
http://andrzejjozwik.pl