lanie wody

Mamy w sobie oceany. Schodząc z poetyckich wyżyn na poziom biochemii, otrzymujemy komunikat: człowiek składa się w kilkudziesięciu procentach z wody. Już o tym pisałem, ale ten fakt obsesyjnie nie daje mi spokoju.
Są muzycy, którzy nagrywali wibracje i dźwięki z wnętrza ludzkiego ciała. Kto nie słyszał o Matmos.
Może gdzieś w nas, w głębinach, dryfują wewnętrzne atlantydy i ziemie obiecane? Jak długo będzie ludzi fascynował uniwersalny koncept mikrokosmosu?

Mniemając po sobie, jestem raczej stworzony z rutyny: osadza się we mnie mechanicznie powtarzanymi sytuacjami i reakcjami. Nic nie płynie, wszystko stoi. Upatruję więc ratunku w tym, co nieoczekiwane, w tym, co przypadkowe. Jestem otwarty na propozycje 😉

***
Gzyra, dziękuję za Marka Jenkinsa. Interwencje w wielkomiejskiej przestrzeni, zabawy z percepcją i wywracaniem stereotypów na drugą stronę – to się podoba. W kolekcji vodpoda mam video z pewnej akcji.


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)