Republika Molossia vs. IV RP

Są równie realne jak IV RP. Mają walutę, znaczki pocztowe, przyznają obywatelstwo, i wreszcie, można je odwiedzić. Żeby nie było wątpliwości, że to jakiś dziennikarski humbug. O minipaństwach traktuje całkiem poważna publikacja „Micronations. The lonely Planet guide to to home made nations”. Minipaństw jest multum. Weźmy na przykład Republikę Molossia. Oto pan i władca w monarszej krasie.

O innym państwie Atlantium australijska telewizja nakręciła całkiem poważny reportaż.

Simon Sellars, współautor wzmiankowanego przewodnika przepytywany przez BLDGBLOB wspomina, że minipaństwa miewają realne problemy. Ot, Sealand toczyła spory graniczne z Niemcami, które ukróciła interwencja dyplomatyczna Wielkiej Brytanii, zgłaszającej pretensje do spornego terytorium. Republika Molossia zorganizowała Olimpiadę Mikropaństw. Inny kraj (Hutt River Province) po „secesji” utrzymuje z macierzą nikłe kontakty handlowe, sprzedając Australii m. in. dzikie kwiaty, monety i znaczki pocztowe.
To dowodzi, że na wirtualnych nibylandiach świat się nie kończy. Swego czasu wzbierała we mnie pokusa zdobycia obywatelstwa kraju założonego przez Laibach. Nie uległem pokusie z prozaicznej przyczyny: za paszport trzeba było zapłacić.
Dziś wirtualnych państwa jest krocie. Tylko, czy ktoś tam chodzi na spacery z psem lub łowi ryby?
A może by tak emigrować? Do wyboru: tu

tam, a może dalej?


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post’s permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post’s URL again. (Find out more about Webmentions.)