Swans – No Words No Thoughts

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=4R31AWhv02Y]

10 minut piekielnego łomotu. Wywołującego u jednych grymas zniechęcenia i nudę. U innych dreszcze. Skąd ta potrzeba dążenie do muzycznej skrajności? Po jakie licho oni nas tak torturują?  (Kto był na OFF-ie, wie o czym mówię)
Żeby ocalić muzykę i autentyczne, głębokie doświadczenie, związane z jej odbiorem, najpierw muzykę trzeba zabić, docierając do jej ekstremum. Tak pojmuję ich strategię. Swans nie pastwi się nad naszymi zmysłami, tak jak czynimy to codziennie, i czynimy bezwiednie, pompując w uszy popierdolony radiowy plastik, kiczowate, obrobione komputerowo mruczando, melodyjki dla otępiałych. Masowym wyborem stało się miałkie, pozbawione atencji, wrażliwości i ciekawości  odbieranie dźwięków, brzmień, melodyki, harmonii. Kogo dziś obchodzi liryzm, trans, sakralność, uniesienie, przerażenie, duma? Liczy się najwyżej letni hit do samochodu i potańcówka.

Swans dokonuje egzekucji. Odstrzeliwuje nam głowę. Tym aktem radykalnym prowokuje skrajne odczucia. Jak w Biblii: zawierzenie  albo odrzucenie. Reszta się nie liczy. Albo gorąco, albo zimno.
Muzyka zmartwychwstaje w ciszy. A że tylko nieliczni są w stanie to pojąć, nie szkodzi. Nie ma kogo żałować.


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)