Czy AI może kiedyś być bardziej ludzkie? Nie

W medialnej bańce cyrkulują prognozy, że oto za parę lat AI stanie się świadoma. To ciekawy wątek dyskusji o sztucznej inteligencji, który sporo mówi nie tyle o nauce, ile o ideologii.

Czy można być świadomym bez posiadania ciała, a więc będąc pozbawionym miriady somatosensorycznych doświadczeń? I po jakie licho maszyna miałaby być świadoma?

Algorytmy AI przetwarzają sygnały multimodalne — widzą, słyszą, analizują gesty — ale robią to bez zakotwiczenia w ciele. Nie mają „somatosensorycznego arsenału”, który pozwala nam doświadczać danych z zewnątrz jako czegoś, co nas fizycznie dotyka, porusza, wzbudza reakcję. To nie jest kwestia słabości jakiejś konkretnej architektury, lecz strukturalna, fundamentalna różnica.

Zacznijmy od empatii.

Na pierwszym planie mamy system neuronów lustrzanych (MNS, Mirror Neuron System). Gdy rozmawiasz z kimś twarzą w twarz, mózg uruchamia tę sieć — i robi to zarówno wtedy, gdy ty wykonujesz jakąś czynność, jak i wtedy, gdy obserwujesz, jak robi to druga osoba. Neurony są „lustrzane” dlatego, że zachowują się tak, jakbyś to ty sam wykonywał daną akcję. Gdy widzisz uśmiech, neurony lustrzane „dostają kopa” — jakbyś sam się uśmiechał. Mówimy tu o neurobiologicznym rezonowaniu. Międzyludzka relacja nabiera jakby „chemii”. Iskrzy — w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Ten system neuronalny współpracuje z innymi strukturami mózgu: z przednią wyspą (anterior insula), która mapuje uczucia wewnętrzne — to, co czujesz w organizmie — oraz z ciałem migdałowatym (amygdala), odpowiedzialnym za emocje. Gdy widzisz czyjąś rozpacz, neurony lustrzane pobudzają wyspę, a ta symuluje somatosensorycznie to, jak to jest czuć rozpacz. Amygdala dodaje do tego wymiar afektywny — uruchamia emocje. Dzięki temu potrafimy nie tylko zrozumieć czyjąś rozpacz, ale także odczuć ją bezpośrednio: dostajemy dreszczy, płaczemy. Ten mechanizm biologicznej empatii jest dość dobrze opisany.

Człowiek podczas bezpośredniej rozmowy (face to face) synchronizuje się z drugą osobą na poziomie neuronalnym. Neuromapowanie mózgu wykazało, że w lewym dolnym obszarze kory czołowej — tam, gdzie zlokalizowany jest system neuronów lustrzanych — aktywność mózgów dosłownie się synchronizuje. Nie ma opóźnień percepcyjnych. Mózg drugiej osoby antycypuje twoje zachowanie. Ciała pochylają się lub cofają, oczy zamykają się lub otwierają w rytm mówienia. To żywa interakcja — błyskawiczna, wynikająca z milionów lat ewolucji, istotny warunek przetrwania jako grupy.

AI nie może tego robić, bo — jak sugerują fenomenolodzy — brakuje jej ucieleśnionego zakotwiczenia. Nie mając ciała, nie można doświadczać bólu, radości ani lęku. AI to tylko dane — bity, bajty, wektory. Przewiduje zachowania, ale nie „czuje”.

Możesz wyczuć stłumiony śmiech przyjaciela, zanim cokolwiek powie — drobne drgnięcie mięśni wokół ust i oczu, zmianę tempa oddychania. To bodźce, których ludzie nie rejestrują świadomie. Mózg przetwarza je równolegle z tym, co jest mówione. Trafnie przewiduje, co ktoś czuje, zanim zostanie to wyrażone.

LMM wykazują ograniczoną wrażliwość na bezpośrednie, społeczne i ewolucyjnie ukształtowane bodźce, które są zbyt subtelne i złożone.

Można zadać pytanie: czy z czasem AI się tego nauczy? Niektórzy tak twierdzą, co wywołuje u mnie nie tylko powątpiewanie, lecz także sprzeciw. Maszyna nie musi mieć świadomości, żeby działać. Za mówieniem o świadomości AI kryje się rodzaj utopijnej pokusy i obsesji na punkcie doskonalenia tego, co doskonalone być nie musi.

Być może AI będzie doskonale odczytywać i interpretować nasze zachowania, ale nie będzie się uczyć w taki sposób, w jaki „uczy się” ludzkie ciało.

W rozmowie twarzą w twarz — gdy dzieje się coś istotnego — pojawiają się niuanse, ambiwalencje, sprzeczności. Oczywiście mamy wrażenie, że AI działa w podobny sposób, zwłaszcza gdy rozmawia się z chatbotem godzinami. Ale algorytm nigdy nie doświadczy przeżycia, które jest udziałem istoty ludzkiej.

Ta złożoność — w sensie biologicznym — rzutuje na relacje w ogóle. AI może być użytecznym narzędziem do ćwiczeń terapeutycznych, monitorowania nastrojów czy dostarczania informacji, ale nie wejdzie w rolę terapeuty budującego więź terapeutyczną, która często jest zasadniczym, kluczowym czynnikiem leczniczym.

Możemy projektować interfejsy tak, by AI była asystentem przewidującym nasze reakcje. Możemy wykorzystywać jej mocne strony. Może pomagać w przyswajaniu wiedzy i faktów, wyjaśniać koncepcje, ćwiczyć — być w pewnym zakresie mentorem. Ale prawdziwy mentoring wymaga intuicyjnego wyczucia: kiedy uczeń jest sfrustrowany, znudzony, podekscytowany — oraz reagowania w czasie rzeczywistym, z uwzględnieniem złożoności danego momentu oraz kontekstu społecznego i kulturowego. To jest kluczowe, więc nie przesadzajmy z zachwytem nad możliwościami tego czy innego narzędzia.

Zawsze można zaryzykować tezę, że możliwa jest empatia bez biologicznego ciała. Że robot wyposażony w sensory, odbierające bodźce zmysłowe, może być bytem analogicznym do cielesnego. Być może więc kiedyś przedefiniujemy pojęcie empatii, aby było adekwatne nie do naszej fenomenologii, lecz do postępu narzędzi AI.

Co innego jest jednak bardziej frapujące i groźne: jak ten postęp w kierunku superinteligencji będzie wpływał na nas samych. Wiele osób, konfrontując się z tą perspektywą, dostrzega coraz wyraźniej nie tyle sentyment, ile wprost potrzebę powrotu do tego, co analogowe i namacalne, cielesne. Papier, listy, książki są mało optymalne w sensie technicznym, ale są autentyczne i wymuszają ucieleśnioną obecność. Ewokują inny rodzaj uwagi. List wymaga zaangażowania ciała: ruchu dłoni, nacisku długopisu, faktury i zapachu papieru. Jeszcze głębszego zaangażowania i obecności wymaga każdy bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem.

Owe procesy nie mogą być w pełni algorytmicznie mediowane bez utraty swojego istotnego wymiaru. Zmęczeni algorytmizacją komunikacji, brakiem autentyczności i ciągłym bodźcowaniem domagającym się uwagi, będziemy z radością coraz częściej wracać do tego, co proste i cielesne.

I niezależnie od tego, jak potoczy się rozwój AI i co nam przyniesie, powrót do analogowości będzie wyraźnym pobocznym trendem towarzyszącym temu pochodowi technologii. I szczerze — chcę być w tym nurcie.


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)