CBGB gone for good

Knajpa jakich pełno. Nie przekonuje ani wielgachna markiza nad wejściem, ani ponure duszne wnętrze, zapewne wściekle gęste od papierosowego dymu. Scena też zapewne licha i barmani aroganccy. Innymi słowy, klub do pomyślenia w każdej innej dziurze. Niekoniecznie w Nowym Jorku. A jednak w swoim amokanckim koncertowym szaleństwie wyjątkowe miejsce. W muzycznym, uściślijmy, punkowym światku o CBGB było głośno od dawna: the Stooges, Iggi Pop, Ramones, Blondie, Talking Heads… lista jest długa. Do CBGB – zdarzało się – zaglądał David Bowie, a Sonic Youth nie raz, a regularnie odprawiało noisowe nabożeństwa.

Ulubieńcy i animatorzy moich kilku nastoletnich wybryków i przekrętów: Ramones

Tym razem to już definitywny koniec Amen. CBGB zamyka podwoje. A rozmaite punkowe i barowe resztki rozkupią fani na internetowych aukcjach. Nie wiem, kogo może zadowolić myspace’owy klon? Swoją drogą już nie pamiętam, kiedy byłem na dobrym koncercie. Niekoniecznie tu. Gdziekolwiek. Żywa muzyka, żywe miejsce – na tej transfuzji: energii, pasji – tylko można zyskać.

Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)