-
Testuję fiński metal: 2024-2025
Nie łamiąc języka, na jednym wydechu spróbuj powiedzieć: Oranssi Pazuzu i Muuntautuja. Zalecam opanowanie tych słów. Nie są gnostyckim zaklęciem, ale zaręczam, wrażenie wywierają elektryzujące (o ile lubisz mrok i eksperymenty). Oranssi Pazuzu to psycho-prog metalowa ekipa, współtworząca kolektyw Wasteland (Dark Buddha Rising, Mr. Peter Hayden, Abyssion, Atomikylä). Matecznikiem wyliczanki w nawiasie jest pewnie jakiś…
-
Kultura anestezji: make life nothing again
Wycofujemy się w prywatność. Inaczej niż dotychczas. To zjawisko nie wynika z indywidualizacji życia (tak wiele możemy mieć na wyłączność), ale jest wymuszone i przyśpieszone przez pandemię. Kilkanaście miesięcy ograniczonej publicznej aktywności, zawężenia bezpośrednich więzi i ich podtrzymywania za pośrednictwem technologii odcisną na nas swoje piętno. Jestem po lekturze „How Nothingness Became Everything We Wanted„.…
-
Twórca Signala: każdy powinien mieć coś do ukrycia
O prywatnym życiu Matthew Rosendelda, znanego też jako Moxie Marlinspike, niewiele wiadomo i jest w tym sporo jego zasługi. Choć Moxie rzuca się w oczy – jest typem wysportowanego wysokiego chudzielca z blond dreadami – to jest osobą skrytą i nieufną, nie tylko wobec mediów. Jego przyjaciele też nie są rozmowni. I choć popularność Signala…
-
Zagrałbym w „Polską 2020”
Słyszę, że „Cyberpunk 2077” nie do końca wypalił. Gra nie śmiga na konsolach starszego typu. Trzeba było inwestować w „Polskę 2020”. Zarys scenariusza jest pod ręką, scenerie też – swojskie i nieprzekombinowane. Nikt nie przejmowałby się bugami, glitchami, niekonsekwencją w stylu: dlaczego mój bohater, obrócony do góry nogami, próbuje przejść przez ścianę jeśli obok są…
-
Hubert Kostkiewicz: nigdy nie było normalnie
Nigdy nie było normalnie, bo upływ czasu i perspektywa zdystansowanego obserwatora ujawnia umowność wszelkiej deklarowanej normalności. Tudzież możemy mówić o normalności, gdy wyzuto nas z tego, co w naszym mniemaniu tą normalnością było (praca, dom, zdrowie, przyjaźnie). Zatem odnosimy się w czasie przeszłym. To niektóre wątki rozmowy z Hubertem Kostkiewiczem, muzykiem, animatorem kultury i jedną…
-
O popularności Pizgacz, Jakubie i pustce na Spotify
Część z Was zna osoby, które piszą i nawet własnym sumptem wydają książki, więc ma orientację, jak bardzo owe starania przypominają drogę przez mękę. Są naznaczone momentami głębokiego zwątpienia, czy w ogóle warto się pisaniem parać. Powiedzieć, że dobra literatura się broni sama, to ujawnić kawałek prawdy. Bez drugiej połowy, która dotyczy promocji, nie ma prawdy o…
-
Kierunek Berlin
Co roku staram się spędzić kilka wiosennych dni w Berlinie i podładować akumulatory. Żadne inne miasto, leżące w zasięgu komunikacyjnych możliwości wrocławianina, nie nadaje się lepiej do tego celu. Śmigasz pociągiem (za osiemdziesiąt parę złotych w jedną stronę) lub autostradą (trasa lepsza niż do Warszawy) i lądujesz miejscu, które nigdy nie śpi, buzuje hormonami optymizmu…
-
Nowojorska bohema
Jest taka niezwykła książka. To pean i wiwisekcja świata nowojorskich bitników i hipsterów . Ta książka pomoże nam się wyrwać z okowów znużenia i jeszcze mocniej uświadomić schyłkowość współczesnej kultury. Może dlatego, że jest tak niebezpieczna, nikt nie odważył się jej wznowić? „Nowojorską bohemę” Ronalda Sukenicka czyta się jednym tchem. Nie jest to powieść wyssana…
-
Idzie nowe?
Jeśli to rojenie, to nie w jednej głowie, lecz w wielu. To ferment. Mam takie przeczucie, ledwie intuicję, że coś się wyczerpuje, coś słabnie i kończy się na naszych oczach. A jednocześnie krystalizuje się coś innego. Nie wiadomo, gdzie ten chaos nas ostatecznie zaprowadzi. Nikt chyba nie ogarnia tych procesów, które przeobrażają spory obszar kultury.…
-
Banksy versus D*Face
Trudniej o bardzie ikoniczną postać dla street-artu jak Banksy: emblematyczny styl, wywrotowy charakter przesłania oraz ironiczny flirt z popkulturą. Mam wrażenie, że Banksy stał się zakładnikiem swojej strategii. Popadł w nierozwiązalną sprzeczność: jak pieczołowicie kultywować konspiracyjny etos w zgoła manifestacyjny sposób? Artysta nie ujawnia twarzy ani tożsamości, a jednak jego los stał się losem każdej…
-
Autumn: too much worries about little things
Czytam więcej książek i słucham więcej muzyki. Jesienią nagle się odnajdują zgubione godziny. W ogóle, gdy zmierzcha się szybciej i chłód zagania między mury, proste przyjemności bardziej cieszą. Nadrabiam zaległości. Take it easy – śpiewa Emily Wells. Nie zamierzam się kłócić. [youtube=http://www.youtube.com/watch?v=GnuJ0s_rAeA&hl=pl_PL&fs=1&] Odkryte niedawno Dokaka porównałbym z elektrowstrząsami. To zwariowany japoński band, poraził parę osób,…
-
Czy warto zaprzyjaźnić się z Odrą?
Wrocławianie żyją odwróceni do rzeki plecami. Precyzyjniej, dupą. Nie problem w tym, że ciemna i mętna toń Odry odpycha. Choć brakuje tylko wielkogabarytowych śmieci, żeby upodobniła się do rynsztoku. Chlubą miasta są mosty; około 100. Jednakże są one dowodem smykałki i gospodarności dawnych Breslaurów, bo my mostów we Wrocławiu raczej nie budujemy. Nie potrafimy też…
-
Ballard: apokalipsa jest powszechna i tania
To nie jest porywająca proza. Nie powala stylem i bywa, że ma czytankową narrację. A jednak książek Ballarda mam na półce osiem. Frapują bezpretensjonalnością scenariuszy przyszłości, komiksowo kreślonych, które majaczą w sugestiach, intuicjach, przeczuciach. Są na wyciągnięcie ręki. Jak gazeta, jak telewizyjne reportaże. Są tak blisko, że kuszą pytaniem: a jeśli zaraz to wszystko trafi…
-
Dash Snow i klub 27
To polaroidowe zdjęcie wrzuciłem kiedyś na blipa. Za bardzo sugestywne i ponure, by zbyć je jednym spojrzeniem. To zdjęcie zrobił Dash Snow, nowojorski artysta. Fotografia nabrała profetycznej aury – parę dni temu Snow przedawkował heroinę. Miał prawie tyle lat co Basquiat, 27. Co za gorzka ironia i splot okoliczności. Krytycy będą się spierać, czy jego…
-
Rocking in a Free Iran
Chłopaki z grupy Hypernova są jak żywcem zdjęci z okładki life-stylowego żurnala. Pełno dziś takich i można by olać, gdyby nie szczegół. Są z Iranu i grają muzykę z piekła rodem, czyli poczciwego rocka. Przed dwoma laty wyprawili się do oczyzny Wielkiego Szatana, innymi słowy do USA (Mały Szatan to Izrael, przywołując ulubione powiedzenie irańskich…
-
Artyści-korsarze plądrują weneckie biennale
Niedawno pisałem o libertarianach, którzy uciekając przed lewiatanem państwa, wyprowadzają się na morza i oceany. Wolnościowy wątek powrócił jak bumerang w historii o amerykańskich artystach-wagabundach, którzy wyprawili się na skleconych łajbach do Wenecji, by podbić słynne biennale. Nikt ich nie zapraszał, wprosili się sami. The boats are going to be a visual explosion. It’s a…
-
Libertarianie wypływają na szerokie wody
Przenieść się na ocean i urządzić życie wedle wolnościowych zasad – ten pomysł chodzi po głowie libertarianom z Seamsteading Institute. O zbudowaniu pływających wysp marzą Wayne Gramlich i Patri Friedman – ekonomista, informatyk i pokerzysta w jednej osobie, na dodatek wnuk słynnego noblisty, orędownika wolnorynkowych idee. Mieszkalne platformy, przemieszczając się po wodach eksterytorialnych, wymkną się…
-
Remember
Skąd się bierze tyle zawiści, tyle agresji i wyrachowanego egoizmu? Z nierealnego przekonania, że można zapanować nad tym, co uzna się za najważniejsze. Nie osiągając wyznaczonego celu, z wyżyn aspiracji i marzeń osuwamy się najczęściej w otchłań frustracji, w desperację, popadamy w rozgoryczenie. Aby uświadomić sobie, jak w gruncie rzeczy jesteśmy w tych utarczkach z…
-
Klaus Mitffoch – reaktywacja?
Wiadomość z gruntu primaaprilisowa, gdyby nie uwiarygodniona słowami Lecha Janerki w wywiadzie dla „Dziennika”, że po 25 latach legendarna grupa zagra 4 czerwca w Warszawie. Śmielej, panowie, śmielej. Zagrajcie we Wrocławiu. [youtube=http://www.youtube.com/watch?v=tNUtD-AZvSM&hl=en&fs=1] I chyba to będzie większe wydarzenie, niż szykowany 24 kwietnia ten koncert.
-
Dawno, dawno temu, gdy odbywało się G20…
Coż za paradoks: londyński szczyt G20 przeszedł historii, a jego efekty to ciągle domena futurologów. Ciekawe, z czym za kilka lat będzie się nam kojarzyć – z sukcesem, który wieszczyła na pierwszej stronie „Gazeta Wyborcza”, pisząc o rekordowych sumach na walkę z kryzysem? A może z propagandowym spektaklem najgłupszych gentelmenów, skruszonych, a jeszcze bardziej zaniepokojonych…