Epidemia Krasnali – jak zarżnąć dobry pomysł

Zamiast bawić, zaczynają napastować. Nikomu tego nie życzę, lecz niechybnie ktoś wpakuje się w metalowego stwora, gdyż te rozmnażają się w zastraszającym tempie, kolonizując miasto. Trudno zliczyć ileż ich stoi, nikt wysypu krasnali nie kontroluje. Wśród figlarnych bywają arcyszpetne i kiczowate.

Wyłażący spod koszulki pępek ukazuje światu brzuszysko jakiego nie powstydziłaby się kobieta w zaawansowanej ciąży. Rozwiany włos, usta otwarte w trakcie wykrzykiwania populistycznych haseł … wygląda jak na prochach!

Na skrzaci pomysł wpadli miejscy urzędnicy, teraz naśladują ich sklepikarze, szkoły, bankowcy, prywatne firmy. Długa jest kolejka pragnących krasnalami podkreślić swój luz, prestiż i oryginalności.

Mało kto zauważa, że w tym pędzie ginie cała frajda, bo jakiż jest urok ze skrzata, jeśli nie dość że szpetny, to stoi niemal wszędzie. Przesada jest niezdrowa i rodzi znudzenie.

Jeśli inwazja skrzatów ma być wrocławskim pomysłem upiększania miasta, to skończy się, jak z gołębiami. Tyle że, zamiast środków antykoncepcyjnych dodawanych do karmy, trzeba będzie urzędnikom aplikować środki pobudzające kreatywność.

Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post’s permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post’s URL again. (Find out more about Webmentions.)