Forward Russia

Zapuszczałem się na Ukrainę i na Litwę też, dalej w Rosję, nigdy. Znam ją na tyle, na ile pozwalają książki, filmy i rozmowy z Rosjanami, których poznałem tutaj. Najwyższy czas – gdy euro idzie w górę, rubel spada – nadrobić turystyczne zaległości.

Złapałem się dziś na spostrzeżeniu, że o tym kraju, przepastnym jak wór czarodzieja, zwykło się u nas wspominać od wielkiego dzwonu. Funkcjonuje w kilku kluczowych kontekstach: gdy mowa o geopolitycznych i historycznych zaszłościach albo, co najwyżej, gdy rozprawia się o literaturze.
Zainteresowanie Rosją to hobby wymierających inteligentów, tudzież studentów filologii słowiańskiej. Pewnie w sondażu zapytani Polacy: który kraj mógłby zniknąć, ot tak, z mapy świata, w większość nie mieliby przeciwko temu, gdyby padło na Rosję.
Jestem w błędzie?

Wpadł mi w ręce magazyn Russia, a w nim artykuł o zwariowanym cygańskim wagabundzie Eugene Hutzu i jego Gogol Bordello. Lektura to przyczynek do baczniejszego przyjrzenia się sąsiadom zza Wschodu. A magazyn jest z rodzaju tych adresowanych do wiecznych imprezowiczów.

Poczytałem sobie przy okazji o rosyjskiej sztuce współczesnej i cenzorskich zapędach.
Swoją drogą, Rosjanie nie znając granic w sztuce, nie uznają ich w polityce. Stąd przesada będąca przypadłością każdego mocarstwa.

Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post’s permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post’s URL again. (Find out more about Webmentions.)