Patrick Watson – kanadyjski spleen

Patrick Watson – ten przesympatyczny facet o melancholijnym głosie oraz jego kompani z Montrealu ponad wszelką wątpliwość zasługują na uwagę. Są twórcami muzy w ponadprzeciętnym stopniu przepełnionej liryzmem. W tym, co tworzą nie ma krzty banalnej i pretensjonalnej maniery neurastenicznych wrażliwców. Jest za to sporo subtelnej celebracji życia, z jego małymi radościami, paradoksami, odlotami i smutkami.

O Patricku kiedyś wspomniałem, lecz po upływie tych paru miesięcy, gdy wokoło panoszy się w najgorsze jesienna słota, utwierdzam się w przekonaniu, że to prawdziwy – w dobrym tego słowa znaczeniu – oryginał.

Ta piosenka towarzyszy mi w chwilach zadumy, a tejże zadumy jesienią jest w bród, zresztą jak liści pod stopami.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=jRLbpy9KDaY]


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)