Twitter love story

Rozkochali się w sobie, zaręczyli dzięki Twitterowi i pewnie z jego udziałem się pobiorą. Ot, banalna historia w dobie microblogingu, o której przeczytałem w Wired i która wcale mnie nie urzekła. Czy powinna?

Ludzie mijają się codziennie w pociągu, w drodze do pracy, w parku na joggingu. Mijają się i czasem coś między nimi zaiskrzy. Czy zdawkowe, czasem ironiczne komunikaty, są więcej warte niż zwyczajne spotkanie w biegu?

Lewis Walles z Wired to pewnikiem zagorzały pasjonat netu, więc podkreśla zasługi Twittera w cementowaniu związku. Mnie nie przekonuje. Bo przecież w tym wszystkim nie są najważniejsi ludzie i Twitter sam w sobie, lecz świeżo odkryta fascynacja medialnym narzędziem.

***
Na marginesie, wolę zresztą Blipa.


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post’s permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post’s URL again. (Find out more about Webmentions.)