Bo Diddley – zapomniany prekursor

Ten oczywisty boom na brudne rockowe granie ma tyle wspólnego z oryginalnością i buntem, co t-shirt: „rebel”. Zero autentycznego wkurwienia, chyba, że z powodu jakości nadruku.
Sporo alternatywnych kapel, cieszących się uwielbieniem fanów, ma tyle popularności, ile zawdzięcza naszej ingnorancji. Nie znamy korzeni, więc kupujemy w ciemno. Dajmy na to kopiący prądem The Raconteurs, gwiazda open’era. Fajne, ale to tylko podretuszowana staroć. Dobrze, że się tego nie wstydzą.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=7lL1CW140FQ&hl=en]

Niepozorny facet w grubych okularach, w opętańczym tempie szarpiący struny kwadratowej gitary. I jakby szaleństwa było mało, mierzący gryfem w fallicznym geście w tłum popiskujących ludzi. On brał publiczność we władanie w szamańskim, orgiastycznym geście.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=sgzn7VyoqEw&hl=en]

Zaczęło się w latach 50. Ameryka, kraj ostrych podziałów rasowych u progu obyczajowych przemian, hippisowskiej rewolty i psychodelii. Niewiele wówczas było dozwolone. Wiele więc można było rozwalić.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=zBAJXyF1HVc&hl=en]

Takim chojrakiem był Bo Diddley. Za młodu uczył się gry na wiolonczeli. Potem boksował. Stąd artystyczny pseudonim. Chadzał różnymi ścieżkami. I walk 47 miles of barbed wire. I use a cobra snake for a necktie – śpiewał w „Who Do You Love”. To jemu Rolling Stonesi zawdzięczają zadziorne, chuligańskie brzmienie.

Bo Diddley zmarł 2 czerwca, dożywszy prawie 80-tki. Za „nieobyczajne zachowanie” podczas programu tv w 1955 roku dostał 10 letni szlaban na telewizję. Wyobraźmy sobie z tej perspektywy „wybryki” naszych gwiazd. Czy jesteśmy już tak zobojętniali i wyzwoleni, że nic nas nie rusza i nie intryguje, czy też demoralizacja Dod, Wojewódzkich, Cejrowskich, Maleńczuków, przy ekscesach Bo Diddleya oraz mu podobnych nie mających wiele do stracenia piekielnie uzdolnionych narwańców-prekursorów, to zabawa przedszkolaków w piaskownicy? A może nasze gwiazdy kalkulują, że co za dużo to nie zdrowo, bo szlag trafiłby karierę i wylądowałyby w medialnej czarnej dziurze?


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post’s permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post’s URL again. (Find out more about Webmentions.)