Bobosi rządzą miastem

Dziennikarze, designerzy, różnej maści artyści, informatycy, pisarze i aktorzy. Wrzuceni do miejskiego buzującego tygla tworzą środowisko bobosów.

To w bobosach (brzmi pretensjonalnie, nieprawdaż?), a nie w zapobiegliwych ciułaczach i dorobkiewiczach o mieszczańskich przyzwyczajeniach i gustach, socjolodzy widzą czynnik, który decydują o innowacyjności miasta. Im więcej bobosów, tym większy ferment – przekonuje David Brooks, autor książki ”Bobos in paradise”.

Rasowy bobos nie boi się ryzyka i zmiany, myśli zadaniowo, od projektu do projektu, jest mobilny i tolerancyjny. Pogodził kapitalistyczną zapobiegliwość i komsumeryzm ze stylem życia bohemy. Ta mieszanka czyni z niego idealnego mieszkańca na okrągło żyjącej metropolii, czyni Flaneura 2.0.

Roi się od nich na ulicach Nowego Jorku, Londynu, Paryża, Berlina. Któremu z polskich miast najbliżej do metropolii? Nobliwy Kraków, Trójmiasto Warszawa, Łódź, a może Wrocław, a może inne miejsce na mapie Polski jest enklawą polskiego bobosa?

Swego czasu wrocławscy włodarze podejmowali próby ściągania popularnych piosenkarzy, oferując im – za grosze – komunalne mieszkania. Odezwały się krytyczne głosy i ułomny pomysł (dlaczego muzycy pop, a nie ktoś inny?) został zarzucony.
Zresztą zabieg administracyjnego wspieranie bohemy, z myślą że importowane freaky tchną życie w miejską przestrzeń, nie bardzo mi się podoba. Tu jest konserwatystą. Niech urzędnicy otwierają drzwi i tworzą przestrzeń. Wystarczy. I tak to trudne zadanie.

Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post’s permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post’s URL again. (Find out more about Webmentions.)