Podobno na w całym świecie w motoryzacyjnych wypadkach zginęło więcej ludzi niż podczas ostatnich wojen. Czy da się to wyobrazić? Mam wątpliwości, jak bardzo w tym przypadku mają znaczenie nasza wyobraźnia i rozsądek. Jak indywidualne nastawienie – sumując się w nikły społeczny margines – ma się do krwawego żniwa, które zbiera motoryzacyjna mania zniewalająca masy.
Może płacimy oczywisty haracz za – powszechną fiksację na punkcie szybkości, dostępności, bycia na czas oraz – nie sposób zapomnieć – luksusu? Dorzućmy do tego przekazywane od kołyski zamiłowanie do samochodów.
Dodaj komentarz