Każde miasto lubi opowiadać o sobie poprzez sukcesy i osiągnięcia. Bywa to nudne, przewidywalne i oczywiste. A gdyby tak w reakcji na brandingowe zabiegi sięgnąć po strategię antyrankingu, która więcej mówi o mieście i nas samych? Dialogowałem sobie przez godzinę (w ogrodzie) z ai i z tej wymiany wokół „slopa, 30 kreatywnych… itp.” powstało coś takiego.
WROCŁAWSKI RADAR
1. Punkt wyjścia
Miasta definiują siebie w oficjalnej narracji, unikając porażek, co zakłóca prawdziwy obraz. W rankingach i konkursach pokazują naukowców, przedsiębiorców, artystów i społeczników, którzy budują pozytywny i bezpieczny obraz miasta. Stąd nacisk na rozwój, innowacyjność, kreatywność i jakość życia.
Niejako, zgodnie z urzędniczą sztancą, powstaje laurka miasta: uporządkowana, reprezentacyjna i zgodna z językiem jego instytucji.
Spróbujmy wyjść poza to uniwersum. Nie pytajmy: kto najlepiej reprezentuje współczesny Wrocław?
Zapytajmy: co dzieje się dziś we Wrocławiu, czego jeszcze nie potrafimy dobrze nazwać? Czy to nie jest ciekawsze?
Nie szukamy więc po raz n-ty ambasadorów miejskiej marki. Szukamy miejsc, ludzi, sytuacji, praktyk i środowisk, które ujawniają miasto jeszcze nieopisane.
Nieustannie oglądamy miasto poprzez twarde kategorie:
Nauka.
Biznes.
Kultura.
Społeczeństwo.
Innowacja.
Startup.
Aktywizm.
Dziedzictwo.
Integracja.
Sukces.
One działają jak filtr. Pozwalają łatwo rozpoznać to, co już znamy. Znacznie gorzej radzą sobie z tym, co powstaje pomiędzy nimi.
Dlatego ważne stają się nie same kategorie, lecz ich przecięcia: nie centrum, lecz szczelina, osnowa. Nie reprezentacja, lecz anomia, odstępstwo, negacja.
2. Teraźniejszość nie musi obiecywać przyszłości
Warto odrzucić jeden z najbardziej zbanalizowanych mechanizmów konkursów i nagród: przekonanie, że wyróżnione zjawisko powinno mieć „potencjał rozwoju”, być zapowiedzią trendu.
Nie musi. Może istnieć przez góra trzy miesiące. Może być wydarzeniem, które nigdy się nie powtórzy. Kolektywem, który rozpadnie się przed następną edycją. Miejscem funkcjonującym tylko przez jeden sezon. Może okazać się ślepą uliczką. Może ponieść porażkę.
!! Efemeryczność nie jest wadą. Może być istotą ważnego zjawiska !!
Po co tworzyć miejski panteon, jeśli można zapytać, i to jest ciekawsze: co pojawiło się we Wrocławiu, czego rok wcześniej prawie nie było? Może to być nowa praktyka społeczna, miejsce, sposób spędzania czasu, mikroekonomia, subkultura albo nowe zachowanie związane z technologią.
Kolejne pytanie istotne dla takiego radaru: kto łączy środowiska, które wcześniej funkcjonowały osobno?
Osoba artystyczna i świat technologii.
Migranci i lokalna społeczność.
Seniorzy i aktywizm.
Naukowcy i aktywiści.
Gastronomia i nauka.
Technologia i infrastruktura społeczna.
I następne: gdzie powstają nowe wspólnoty? Nie chodzi wyłącznie o formalne organizacje. Także o grupy na Telegramie i Discordzie, miejsca spotkań, pracownie rzemieślnicze, squaty, małe biznesy, warsztaty, wydarzenia czy społeczności skupione wokół sportu albo muzyki.
Wreszcie, kto skutecznie przesuwa granicę tego, co uznajemy za „wrocławskie”?
Szczególnie istotne są tutaj środowiska migracyjne i transnarodowe. Nie jako „goście” albo „osoby integrowane”, lecz jako ludzie „współprodukujący” współczesny Wrocław.
Ukraińska scena muzyczna.
Białoruskie środowisko technologiczne.
Indyjscy przedsiębiorcy.
Koreańskie społeczności.
Międzynarodowe środowiska akademickie.
Miejsca, w których powstają nowe języki i kody kulturowe.
I jeszcze jedno pytanie: co ujawnia konflikt albo pęknięcie?
Interesujące może być również przedsięwzięcie, które pokazuje problem miasta: samotność, wykluczenie, mieszkalnictwo, klimat, transport, bezpieczeństwo czy konflikt o przestrzeń.
3. Nie nagradzamy tylko ludzi. Wyróżniamy zjawiska
To jedna z najważniejszych zmian. Podstawową jednostką może być grupa, miejsce, kolektyw, nieformalna społeczność, przedsięwzięcie, wydarzenie, praktyka, technologia, mikrotrend, konflikt, sposób używania przestrzeni albo nowy model działania.
Nie musimy być – i to wyróżnia radar – zafiksowani na „bohaterze sukcesu”.
!! Czasami najbardziej interesujące zjawisko nie ma lidera. !!
4. Zamiast rankingu — mapa
12 ZJAWISK / 12 MIESIĘCY / 1 MIASTO
Każdego roku dwanaście zjawisk. Zero hierarchizacji. One też nie konkurują ze sobą.Każde odpowiada na inne pytanie dotyczące miasta.
Wrocławski Radar nie powinien mieć obowiązku promowania Wrocławia. Jeśli jedno z wyróżnionych zjawisk pokazuje poważny problem miasta — tym lepiej.
Jeżeli mówi: „Wrocław sobie z czymś nie radzi” – to również jest wiedza o Wrocławiu. Czasami najbardziej wartościowa historia jest niewygodna.
7. Jak o tym opowiadać?
Bez laudacji. Bez:
„wyjątkowy”,
„innowacyjny”,
„inspirujący”,
„dynamicznie rozwijający się”.
8. Nagroda nie musi być nagrodą
Nie trzeba wręczać statuetki i kwiatów. Ważniejsze byłoby stworzenie „archiwum miejskiej teraźniejszości. Po pięciu latach mielibyśmy 60 zjawisk.
Część z nich już by nie istniała. Inne okazałyby się modą.
Pozostałe nudnymi instytucjami. A niektóre zmieniłyby miasto.
9. Manifest
Nie szukamy najlepszych.
Nie budujemy rankingu.
Nie pytamy, kto reprezentuje Wrocław.
Nie wymagamy sukcesu.
Nie wymagamy trwałości.
Nie wymagamy skalowalności.
Nie wymagamy zgodności z miejską strategią.
Patrzymy tam, gdzie kategorie zaczynają się rozpadać.
Interesują nas ludzie bez kategorii.
Miejsca bez definicji.
Społeczności bez instytucji.
Eksperymenty bez gwarancji powodzenia.
Zjawiska bez pewności, że przetrwają.
Miasto nie składa się wyłącznie z tego, co już zostało nazwane i nagrodzone.

Dodaj komentarz