Young Gods we Wrocławiu

Nie jestem młodym bogiem. Szamański beat tkwi w głowie, powracając falami niczym turkocząca kserokopiarka. Nieciekawe uczucie. To cena (plus 65 pln) za najfajniejszy koncert ostatnich tygodni. We Wrocławiu zagrali Young Gods. Po raz drugi w ciągu 17 lat.

Masywna ściana świdrującego uszy dźwięku, podbita perkusyjnym opętańczym rytmem i szalonymi samplami. Tak dionizyjskie i nietzscheańskie zarazem, że momentami elektryczne ciarki szły po plecach.


Young Gods, Festival Nyon 2001

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=SXjsgIWJoAM&rel=1]

Wrocławska publiczność to dwie setki, sporo weteranów: średnia powyżej 30-stki. Wśród na gorąco rzucanych spostrzeżeń: imitatorzy Young Gods królują na MySpace, wypełniają po brzegi wielkie sale koncertowe, a legendarni prekursorzy ze Szwajcarii funkcjonują w niszy. Niesprawiedliwe.
Szkoda, że to wszystko działo się w pastelach i panelach wymuskanego Firleja. Jeden z najlepszych klubów muzycznych w tym mieście wygląda niczym plastikowa lodziarnia la Italiana. Od takich kontrastów aż bolą oczy i dopada spleen.

P.S Agim, dzięki 🙂

***

Tkwiąc nadal w muzyce – Damon Albarn z Blur napisał operę „Monkey” opartą na chińskiej legendzie. Angielska tv wyemitowała ciekawy dokument o projekcie. Znajdziecie go w youtubowych porcjach tu.

***
Jestem w szoku – głodowy protest boliwijskich prostytutek: zaszyły sobie usta.


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)