Zagrałbym w „Polską 2020”

Słyszę, że „Cyberpunk 2077” nie do końca wypalił. Gra nie śmiga na konsolach starszego typu. Trzeba było inwestować w „Polskę 2020”. Zarys scenariusza jest pod ręką, scenerie też – swojskie i nieprzekombinowane. Nikt nie przejmowałby się bugami, glitchami, niekonsekwencją w stylu: dlaczego mój bohater, obrócony do góry nogami, próbuje przejść przez ścianę jeśli obok są drzwi? To proste, jest pijany.


Storytellerzy mieliby pole do popisu, sięgając po rozpoznawalne i popularne postacie, kreśląc z ich udziałem kombinacje, warianty misji i kampanii, multiplayerów i krótkich intensywnych epizodów. Doprawiliby to szczyptą s-f, fantasy i polskiego dna czyli bareizmem. Byłoby pysznie, pieprznie, dziko i narodowo. Mielibyśmy bigos.


Np. zostajesz Szymonem Hołownią, który musi wykraść z tajnego laboratorium akcelerator czasu. Urządzenie pozwala w mig przenieść się do upragnionego 2050 zanim Hołowni stuknie 70-tka. Albo zostajesz premierem o atrybutach azjatyckiego wieloramiennego boga. W tym samym czasie masz za zadanie przekopać Mierzeje, zbudować centralny port lotniczy, powołać do życia międzymorze ze stolicą w Bydgoszczy. Na koniec masz wyprowadzić Polskę z UE. Tak na niby, żeby dał się nabrać na to tylko minister Ziobro. Budujesz mu – jak w Minecrafcie – alternatywną rzeczywistość, by tam nie niepokojony do woli reformował sobie sądownictwo. Taki dzień świstaka w spolszczonym wydaniu.
Inna postać – inspirująca i godna wykorzystania – prezydent. Jego misja: wydostać się niezauważonym z pałacu prezydenckiego, przedostać do Zakopanego i pojeździć na nartach. Uwaga: prezydent musi wrócić do pałacu przed świtem, zanim spostrzeże to pierwsza dama. Możesz też wcielić się w rolę Włodzimierza „Punishera” Czarzastego, który dochodzi sprawiedliwości siejąc popłoch wśród skorumpowanych funkcjonariuszy powiatowych komend policji. To byłaby także taka gra/przepychanka – przez szpalery policji i tłum protestujących kobiet.
Wątek najbardziej kosmopolityczny dotyczyłby asystenta posła Konfederacji, który ma uwolnić z domowego aresztu profesora Ziębę, przerzucić do Nowej Zelandii, gdzie ukrywa się Qanon. Bez ich pomocy asystentowi nie powiedzie się misja najważniejsza – wykradzenia z pilnie strzeżonej posiadłości Gatesa planów oczipowania ludzkości. W tym scenariuszu umieściłbym wątek awanturniczej podróży jachtem Polskiej Fundacji Narodowej, którym nasza ekipa przemierza Atlantyk. Oczywiście jacht ma napęd atomowy.


Wiem, że te epizody, bohaterowie i scenerie przeplatają się ze sobą i kolidują jak w filmie Lyncha, a efekt tego jest wiadomy i ujęty w pytaniu: o co tu k..wa chodzi. Jednak popadnięcia w obłęd udałoby się uniknąć stosując prosty narracyjny zabieg. Sięgniemy po spinająca wszystko w całość soczystą polszczyznę Ziemowita Szczerka, tu występującego jako narrator. Podsuwam pomysł. Enter. Do dzieła.


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Zostaw odpowiedź

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post's permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post's URL again. (Find out more about Webmentions.)