Lubisz się szwendać? Uważaj, to kiedyś leczono

Chyba cierpię na drapetomanię. Zaniedbuję obowiązki, dąsam się i droczę, a na koniec gdy czuję wewnętrzną potrzebę, oddalam. Wyruszam przed siebie, na długi spacer.


Drapetomania była utrapieniem XIX-wiecznych amerykańskich plantatorów i właścicieli niewolników. Chorobę odkrył i opisał lekarz Samuel Cartwright, prowadząc badania na zlecenie Towarzystwa Medycznego Luizjany. Szacowne grono chciało się dowiedzieć czegoś więcej o chorobach i anomaliach typowych dla niewolników. Cartwright opublikował swoje rewelacje nie w brukowcu, lecz w poważanym „New Orleans Medical and Surgical Journal”. Dowodził, że wie, dlaczego Murzyni uciekają i jak temu zaradzić. Szukając przyczyn, skupił się na takich objawach jak „opuszczenie służby” i „niezadowolenie narastające przed samą ucieczką”. Medyk nazwał schorzenie drapetomanią nawiązując do drapetes, co w dawnej grece oznacza „zbiegłych niewolników”. Może od tego pochodzi nasze dawać drapaka?

Tak fachowe omówienie społecznego de facto problemu, zwolenników niewolnictwa mogło tylko ucieszyć. Cartwright w ogóle szedł im na rękę, proponując wdrożenie prostej i taniej terapii. Sugerował, aby niewolników odżywiać umiarkowanie, tak by nie mieli za dużo sił, izolować od siebie rodzinami, ograniczać wzajemne kontakty i podróże. Zalecał chirurgiczną interwencję: usunięcie dużych palców obu stóp. Oczywiście, podbudował swoje naukowe przemyślenia odwołaniem do Biblii, a jakże.

Samuel Cartwright był ulubionym „naukowcem” plantatorów. Dociekając, dlaczego czarni są leniwy dowiódł, że powodem jest dysaesthesia aethiopica – rodzaj innych zaburzeń psychicznych. I znów powołał się na jakże wiarygodne opinie i doświadczenia dozorów niewolników, który woleli od skomplikowanego zwrotu prostsze określenie „łajdactwo”. Objawy: otępienie, obojętność na ból, rezygnacja.
Co zalecał medyk? Mycie ciała mydłem, a potem batożenie naoliwionym biczem plus dużo pracy na słońcu. Terapia powinna się zakończyć pomyślnie, a niewolnik dziękować właścicielowi, że odzyskał wigor i chęć do pracy.

Rewelacje Cartwrighta skutecznie obśmiali abolicjoniści. On sam cieszył się wątpliwym uznaniem. Nie trudno traktować „badań” medyka jako marnej próby racjonalizowanie okrucieństwa. Cartwright zapisał się w historii jako naukowiec rasista.


W późniejszych latach drapetomania ustąpiła miejsca dronomanii, opisywanej w medycznych publikacjach jako ponawiana i niekontrolowana potrzeba szwendania się bez celu, wędrowania, której towarzyszy poczucie zatopienia się w myślach, utraty poczucia czasu. Dronomania to ulubiona jednostka chorobowa francuskich psychiatrów. Traktowana na równi z innymi maniami jak piromania, kleptomania. Słynny przypadek, opisany w pracy doktorskiej dotyczy przypadłości „nękającej” pracownika gazowni Jeana-Alberta Dadas z Bordeaux. Miał na swoim koncie długie wypady: szedł pieszo do Pragi, odwiedził Wiedeń, a nawet zawędrował do Moskwy. Niewiele z tych eskapad pamiętał. Dziś powiedziano by: oryginalny turysta.

Tego rodzaju aktywność kojarzyła się źle i krzywo na nią patrzono, dopatrując negatywnych konotacji wymagających interwencji. Osoby, które miały tego rodzaju manie definiowano jako psychopatyczne, pozbawione celu życia i ambicji. Osoby, które trzeba leczyć, a także życiowo uporządkować.


Jak widać, medycyna doskonale się nadaje do uzasadniania oraz udoskonalenia nadzoru i kontroli nad ludźmi. Opisano to zjawisko w wielu książkach, posługując się np. pojęciem bio-władzy lub medykalizacji ludzkiego cierpienia. Kontrolujący i leczący brali na celownik całe grupy społeczne i klasy. Tych, którym trzeba pomóc lub ich wyleczyć. Nawet wbrew ich woli.

Medycyna na usługach władzy i społeczeństwa, to ciekawy i aktualny temat. Bardzo często splata się z refleksją nad ideologiami i polityką. I choć dzisiaj cenimy sobie oczywistą dla nas swobodę podróżowania, łażenia bez celu, szeroko i swobodnie rozumianą mobilność – widząc w tym aspekt jednostkowej wolności i podmiotowości – na wszelki wypadek lepiej pamiętajmy, że nie zawsze tak było. A może raczej, bardzo rzadko.


Zanurkuj w Biały Szum

Nowe wpisy w twojej skrzynce e-mailowej.

Jedna odpowiedź do „Lubisz się szwendać? Uważaj, to kiedyś leczono”

  1. po zajawce na fb mialem sie oburzyc, ale skoro znam kontekst to raczej uzupelnie: mysle ze masz atak wanderlustu (https://en.wikipedia.org/wiki/Wanderlust) 😀 Ten sufiks -mania dodaje (celowo) pejoratywnego znaczenia, a przeciez to dosyc naturalne 😀
    Choc ciekawe byloby zestawienie, bo zadna z definicji nie spelnia przeciez rygorow naukowych 😀
    No i cos na co nie pozwolilbym sobie na fb:
    W polskich slownikach (za 'w kregu dawniej polszczyzny’) „znaczenie frazeologizmu dać drapaka i wyrazu drapacz należy
    wiązać z dawną treścią czasownika drapać – drapnąć. ” chyba ze postawimy teze ze slowianskie leksemy maja latynska? historie, ale porownanie z reszta slowianszczyzny to wyklucza (wymadrzam sie glownie na podstawie https://wydawnictwo.ignatianum.edu.pl/sites/wydawnictwo/files/publikacje_pdf/tom4_online.pdf).
    serdeczne dzieki za wpis 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To respond on your own website, enter the URL of your response which should contain a link to this post’s permalink URL. Your response will then appear (possibly after moderation) on this page. Want to update or remove your response? Update or delete your post and re-enter your post’s URL again. (Find out more about Webmentions.)