-
Urban art invades Wrocław
Barack Obama i Hilary Clinton kolażowo pojednani śmieszą. Cykl Roniego Englisha, w którym czarnoskóry polityk – poddany street artowej obróbce – upodobnił się do Abrahama Lincolna mówi wiele o nadziejach i oczekiwaniach liberalnej Ameryki, mającej dosyć panoszenia się ekipy Busha. [youtube=http://www.youtube.com/watch?v=KXMLHYHS3CQ&hl=en&fs=1] W tym całym hypie wokół Obamy jest i polski akcent, zdecydowanie najmocniejszy. Oto, co…
-
Manu Chao we Wrocławiu
Jeśli nie mogę tańczyć, to nie jest moja rewolucja – mawiała Emma Goldman, czołowa postać anarchistycznej rewolty. To były pierwsze dekady XX w. Ciekawe, czy broniłaby tej błyskotliwej myśli w czasach popkultury? We Wrocławiu porywający koncert dał Manu Chao, który nie obraża się, gdy media tytułują go idolem alterglobalistów. Choć określenie „idol” może irytować kogoś,…
-
Najdłuższe pod słońcem wakacje bez ludzi
Zwykle latem nadarza się okazja ucieczki od zgiełku, tłumów, od pośpiechu nadwyrężającego nerwy. Ucieczki w głuszę, w otwartą przestrzeń…Wyobrażam sobie ten stan rozciągnięty w rok cały i dłużej. W konsekwencji wyobrażam sobie też glob bez ludzi.Akurat niezmierzone pokłady nieroztropności, ignorancji i głupoty skracają dystans dzielący dystopijną wizję od paranaukowego scenariusza, który kreślą niektórzy specjaliści śledzący…
-
Powolny krach motoryzacji
Nie zwykłem jeździć samochodem. Z socjologicznej perspektywy to bardziej fetysz niż narzędzie, dowodzące głównie przydatności na długich trasach za miastem. Niezprzeczalny fakt: ów fetysz zdeterminował kształt naszego otoczenie. Andre Gorz zauważa: Powszechność prywatnych aut wyparła komunikację zbiorową i odmieniła planowanie przestrzenne oraz zabudowę. W konsekwencji tych zmian samochód staje się niezbędny. By przerwać ten krąg,…
-
Sprzedam nową plazmę
Trafił mi się telewizor. Telewizor ma pilota z kilkudziesięcioma guzikami i każdy do czegoś służy. Świadomie podkreślam – „do czegoś” – bo nie znajduje w sobie siły i ochoty, aby owe funkcje rozszyfrować. Czyżbym tracił kontakt ze rzeczywistością? Może ta starsza wersja rzeczywistości, wybrakowana trafiła na szrot, wegetuje gdzieś obok, wyparta przez nowy wspaniale rozpędzony…
