-
Zielona odmiana guerilli
Po głowach urzędnikom od dróg i autostrad krążą proste jak cep pomysły idącej w setki tysięce drzew wycinki przydrożnych alei; rzekomo w trosce o bezpieczeństwo kierowców. Ciekawe, czy po wycince kierowcy otrzeźwieją i zwolnią. Dla odmiany, niemiecki automobil-klub – zapewnia mnie znajomy przyrodnik – promuje w turystycznych przewodnikach trasy wiodące wiekowymi alejami.Niemcy już to przerabiali,…
-
Bankrupt offices
Skokami – przez ocean – zbliża się ku nam recesja. A katastrofę (?) nieuchronną (?) przyśpieszają rosnące w obłędnym tempie ceny paliwa. Stąd apele o oszczędną jazdę. Nie mam samochodu, lecz konsumuję wszelakie dobra, więc wzrost cen uderzy mnie po kieszeni. Może w perspektywie kilku lat znów wylądujemy na zasiłku, a optymizm stanie się towarem…
-
Kampania prezydencka w USA
Staruszek John McCain (ma myspace’wy profil), czarnoskóry Barack Obama, a może wypadająca z gry, do bólu ambitna Hillary Clinton? W tym gronie rozegra się walka o Biały Dom. Nie oznacza to jednak – jak sugerują medialne relacje – iż tylko ich troje stanęło w prezydenckie szranki. Fakt, na głównym placu boju starły się potężne obozy:…
-
Krucjata przeciw foliówkom
Nim nastała wiosna krajobraz upstrzony strzępami folii wyglądał jak rozrastające się pobojowisko, albo sceneria z filmów Szulkina. Tylko zamiast bezradnych uciekinierów mieliśmy i mamy sytych i zadowolonych konsumentów. W soczystej zieleni foliowe torebki z logo rozlicznych supermarketów nie rzucają się za bardzo w oczy. Lecz jesienią nad działkowymi ogródkami będzie się niósł pod niebo smród…
-
Iggi Pop czyta NYT, Leningrad lubi kokę
New York Times’a zwykł czytać przed koncertem Iggi Pop. O gazecie wspomina koncertowy raider gwiazdy.Nieobliczalny punkowy szaleniec, tarzający się za młodu w tłuczonym szkle, na stare lata zaczytujący się liberalną gazetą… zaskoczeni? Mnie zaskoczyła bardziej zauważalna zmiana frontu przez konserwatywny raczej dotąd „Dziennik” (sprzyjającego nie tak dawno pisowskiemu projektowi IV RP ). Gazeta zafundowała czytelnikom…
-
Ideowa mizeria, panowanie PR
Do wakacji trochę zostało, a mnie już bokiem wychodzi polityczne plażowanie. To tabloidowe piarowskie bicie piany, czarowanie pustymi gestami i słowami. Aczkolwiek w tym głodzie za polityką nie ma grama tęsknoty za rozpierduchą w stylu PiS i jego niesławnych partnerów. Jeszcze dziś czuję ulgę, że ta konserwatywna, reakcyjna, w sumie kanapowa, rewolta jest za nami.…
-
Nadia Plesner, Darfur i Louis Vuitton
Czy budzi w Tobie współczucie smutne dziecko z Darfuru? Jeśli na jednym ramieniu trzyma chihuahua, a w drugim szykowną torbę od Louisa Vuittona, przynajmniej zainteresują się nim prawnicy producenta. Nadia Plesner, studentka duńskiej uczelni artystycznej twierdzi, iż mamy do czynienia z karykaturą, która uświadamia, jak media epatując duperalami z życiem celebrytów, w żenujący sposób ignorują…
-
Zmieniamy barwy narodowe
Niemal wszystko dziś jest nowoczesne, inteligentne, modne, wyjątkowe. To leitmotive reklamowego kociokwiku.Odświeżanie marki jest zabiegiem zwiększające szanse przetrwania w konsumenckiej dżungli. Czy zatem nie powinno się również uaktualniać symboliki narodowej?Można założyć, że wymusza to wszechobecna logika kapitalistycznej rywalizacji. Albo pragmatyzm, który każe podążać za zmieniającymi się narodowymi aspiracjami i błyskawicznie reagować na społeczne oczekiwania?Czy biało-czerwone…
-
Be Berlin
Chętnie przeprowadzę się do Berlina: więcej przestrzeni i zieleni dających wytchnienie. Zresztą Berlińczycy zdają się być bardziej pogodni niż my. Nie dadzą Ci oddczuć, że gonią, że poddani są ciśnieniu, które nas napełnia niezadowoleniem i frustracją. Berlińczycy emanują spokojem i luzem. Berlin dostarcza w bród freakowych atrakcji. Ot, zdarza się, iż w weekend lokatorzy zamieniają…
-
Goliat na ropie
Świat jaki znamy, odchodzi – to kolejna prognoza Alvina Tofflera; zapowiada nieuchronny kryzys paliwowy, który przyniesie erupcję konfliktów o dostęp do surowców naturalnych.Zaskakujące, jak prognoza kontrastuje z hurraoptymizmem urbanistów, polityków, inwestorów, pakujących miliardy w gigantyczne kompleksy budowlane. Gigantomania zawsze odnosi się do opresji i perswazji. Jeśli czemuś służy, to demonstrowaniu dominacji. Czy ten rozmach nie…
-
Reklama widzi w nas ofiarę
Przeczytałem dziś o pewnym eksperymencie, nie pamiętam gdzie, lecz ręczę za wiarygodność źrodła (czytałem w zagranicznym netowym serwisie, albo w którejś z naszych gazet). Oto dzieciom zaserwowano reklamę zabawki, a potem pokazano dwojkę innych dzieciaków: jedno miłe, drugie wredne, lecz z reklamowanym przedmiotem. Z kim brzdące chciały się bawić? Z nieprzyjemnym dzieciakiem. Zrozumiałe, to zabawka…
-
Kubica rozsławia Polskę – prawda czy fałsz?
Delektując się żubrówkę lub pałaszując pierogi zastanawia się Amerykanin, Francuz, Anglik, Czech i pewnie Niemiec, skąd bierze się tak wielka miłość Polaków do Roberta Kubicy, że wyznaczyli mu rolę ambasadora.Dlaczego akurat kierowca Formuły I miałby wiślany kraj promować najskuteczniej, a nie kojarzone z nami wszędzie i od zawsze specjały? Że tak uznali rodacy w ankiecie…
-
Retuszowany raj
Godzina w porannym autobusie. Komunikacyjna maligna. Dziewczyna obok słucha na okrągło Nosowskiej, głównie „Ery retuszera”.Uciekając przez znużeniem w fantazję, wyobraziłem sobie, że tkwiąc tak w korku dociągnę do czasów, gdy „powszechny retusz wszystkiego” wygładzi nasze zamotane życie, uporządkuje świat, czyniąc wieczny błogostan jedynym i ostatecznym wymiarem egzystencji. Zero bólu i napastliwej upierdliwości, zero potyczek z…
-
Blek Le Rat mistrz Banksy’ego
Dzieciakiem będąc Banksy śmigał po ulicach Bristolu, gdy kilka dekad wcześniej po Nowym Jorku i Paryżu szwędał się i odbijał szablony Le Rat. Są mniej znane lecz łudząco podobne do osiągających niebotyczne ceny muraliów gwiazdy street-artu. Oto paryska praca Le Rata z 1986 roku. Zrodzony pod francuskim niebem – z matki Chinki i ojca Żyda…
-
Eutanazja – śmierć w objęciach technologii
Asystował przy śmierci 130 osób, trafił do więzienia. Wyszedł na wolność i chce walczyć o fotel senatora, reformować amerykański system penitencjarny. Patrzę na zdjęcie Jacka Kevorkiana; nic dziwnego, że nosi przydomek Doktor Śmierć. W większości krajów asystowanie/pomaganie samobójcom jest karalne. Chcąc obejść ten problem w Niemczech skonstruowano „suicide machine, która pozwala samobójcy jednym naciśnięciem guzika…
-
RP w rękach PR
Polityka sprowadza się do marketingu. W czwartkowym „Dzienniku” czytam, iż o sukcesy Donalda Tuska mają zadbać spece od piaru.Premier rządzi krajem, a premierem ktoś pomiędzy stylistą i osobistym trenerem. Polityk przeistacza się w produkt piarowskich zabiegów. Określenie „mąż stanu” jest nie z tej epoki, zalatuje naftaliną. A może premier uświadomił sobie, że doszedł do ściany…
-
Starck: design is dead
Design is dead. Jest w słowach Philippa Starcka spora doza kokieterii, wszak w jego głowie zrodziły się wyjątkowe designerskie cacka, on sam ma status gwiazdy. Dlaczego miałby ogłaszać własny zgon? W wywiadzie dla Die Zeit wspomina o wstydzie powodowanym przez fakt, iż projektował luksusowe przedmioty. Czy mamy do czynienia z neofitą obierającym nie do końca…
-
Bobosi rządzą miastem
Dziennikarze, designerzy, różnej maści artyści, informatycy, pisarze i aktorzy. Wrzuceni do miejskiego buzującego tygla tworzą środowisko bobosów. To w bobosach (brzmi pretensjonalnie, nieprawdaż?), a nie w zapobiegliwych ciułaczach i dorobkiewiczach o mieszczańskich przyzwyczajeniach i gustach, socjolodzy widzą czynnik, który decydują o innowacyjności miasta. Im więcej bobosów, tym większy ferment – przekonuje David Brooks, autor książki…
-
Twitter love story
Rozkochali się w sobie, zaręczyli dzięki Twitterowi i pewnie z jego udziałem się pobiorą. Ot, banalna historia w dobie microblogingu, o której przeczytałem w Wired i która wcale mnie nie urzekła. Czy powinna? Ludzie mijają się codziennie w pociągu, w drodze do pracy, w parku na joggingu. Mijają się i czasem coś między nimi zaiskrzy.…
-
Minimalizm
Przesyt rodzi nudę i spleen. Sąsiad zagadnął, że „w telewizji nie ma nic”. Nie mieliśmy o czym rozmawiać. Śpieszył się na mszę. *** Dlaczego polskie kościoły są brzydkie? Skąd bierze się fatalny eklektyzm: trochę moderny, obowiązkowej góralszczyzny, blichtrowatej pseudoklasyki? Gdzie się podział skłaniający do kontemplacji minimalizm? Może achitektoniczna kakofonia maskuje nicość? Świątynię, tę z fotografii,…