-
„Szymon Majewski Show” darem dla polskiej wsi
Zawsze warto nastawić uszu, gdy obcokrajowcy o nas mówią: jeśli spostrzeżenia są ciekawe i pouczające, warto je spożytkować.Posłuchajmy Rinke Rooyensa, dobrze znanego telemaniakom. Spod ręki zadomowionego w Warszawie Holendra, koronowanego przez „Przekrój” na króla rozrywki, wyszły takie hity jak „Szymon Majewski Show” oraz polsatowskie „Jak oni śpiewają”. Rooyens dyrygował też „Gwiazdami tańczącymi na lodzie”. Przepytywany…
-
Politycy uzależnieni od hazardu
Klamka zapadła i niedługo rozpocznie się eksportowa wywózka jednorękich bandytów z naszych barów, pubów i blaszaków do krajów, których nie nawiedziła antyhazardowa krucjata.Sprinterskie tempo z jakim parlament przeforsował ustawę musi budzić i podziw, i zastanowienie: dlaczego innych słusznych przepisów nasi politycy nie potrafią równie szybko uchwalić?Dlaczego inne projekty grzęzną na długie miesiące i lata w…
-
Autumn: too much worries about little things
Czytam więcej książek i słucham więcej muzyki. Jesienią nagle się odnajdują zgubione godziny. W ogóle, gdy zmierzcha się szybciej i chłód zagania między mury, proste przyjemności bardziej cieszą. Nadrabiam zaległości. Take it easy – śpiewa Emily Wells. Nie zamierzam się kłócić. [youtube=http://www.youtube.com/watch?v=GnuJ0s_rAeA&hl=pl_PL&fs=1&] Odkryte niedawno Dokaka porównałbym z elektrowstrząsami. To zwariowany japoński band, poraził parę osób,…
-
Dożynanie kultury Balcerowiczem
Leszek Balcerowicz jest mistrzem ekonomii, na tle innych polityków błyszczy ogładą i erudycją, lecz kultury – rozumianej szerzej – nie pojmuje za grosz. I lepiej, żeby się na jej temat nie wypowiadał, gdyż plecie redukcjonistyczne androny. Czy nazwiemy spektakl bądź utwór muzyczny produktem, wytworem, czy dziełem – nie uciekniemy od żelaznych praw ekonomii. Musimy wybierać,…
-
Spacerownik po innym Wrocławiu
Przewodnik po wrocławskich giełdach rzeczy używanych, galeriach, ekobazarach, knajpach dla wegetarian i klubach oferujących zdecydowanie więcej niż piwo i empetrójki puszczane przez barmana? Why not? Taki spacerownik dla uważnego, świadomego konsumenta ma być gotowy tej jesieni – czytam w GW. (jedna z niewielu dobrych wieści; ewidentnie prasa ma na nie alergię).Skromna inicjatywa, a zdecydowanie cieszy.…
-
Dlaczego?
Odpalam komputer i surfuje – jak tysiące innych – po onecie albo gazecie.pl? Oglądam głupie filmiki? A jakże. Wiem jednak, że sieć służy wymianie, zatem by korzystać z niej z pożytkiem, muszę coś w jej czeluście wrzucić: napisać, zaproponować link, skomentować itp. itd. Mam taką potrzebę: estetyczną, poznawczą, społeczną. Czy większość pojmuje jaki potencjał w…
-
Śmierć śmiga wypasioną bryką
Gdy media donoszą o wypadku drogowym, dorzucają zwyczajowo: „policja apeluje do kierowców”. Mowa trawa, manta powtarzana bezradnie – bez wyraźnego efektu. W ten weekend 16 zabitych pieszych – policzyła Gazeta.pl. I co z tego? Nawet gigantyczny elektroniczny zegar zawieszony nad centralnymi placami wszystkich miast, migający ciągiem cyfr, które informują o rosnącej lawinowo liczbie ofiar, nie…
-
Obama zakładnikiem pokojowego Nobla
Ta decyzja wywołała globalne zdumienie, dopraszając się wyjaśnień: why? Zerwany z prezydenckiego łoża, pewnie zdumiony był też Obama. Z prasowych komentarzy – od Los Angeles po Tokio – przebija niedowierzanie, połączone z dociekanie – dlaczego właśnie prezydentowi USA, spośród ponad 200 zgłoszonych osobistości, noblowski komitet przyznał pokojową nagrodę. Że wyróżniono go nie za za zasługi,…
-
Pożytki z kryzysu
Jak to z kryzysem bywa, nie ma nic gorszego, niż przekonanie, że po okresie kłopotów wszystko wróci do tzw. normy. Że pacjent poddany antyrakowej terapii, będzie mógł z ulgą zaciągnąć się papierosem, że walczący z otyłością osobnik, po zaliczeniu drastycznej diety, rzuci się do pałaszowania ulubionych hamburgerów i picia coli. Sens wychodzenia z kryzysu nie…
-
Internetowa świątynia
W tekście pt. „Mózg w malinach” Oramus pisał o necie, że jest nowym bożkiem, który wymaga wielogodzinnej adoracji i pogardy dla bezinteresownej pozainternetowej doczesności. Netowa pasja tym się odznacza, że skutkuje izolacją ludzi.Tyle krytycznych uwaga polskiego twórcy s-f.W jego słowach o adoracji kryje się ewidentna, pewnie zamierzona, aluzja do religijności. Adoruje się wszak obiekt kultu.…
-
Sieć bez historii
Pierwszy raz zetknąłem się ze sformułowaniem delete generation. W tym, że co rusz kasujemy maile, blogi, wymazujemy zdjęcia, komentarze, internetowe historie, dane z komputerowych bebechów, Gerrit Visser ze „Smart Mobs” dostrzega spory problem.W istocie mamy śladowe pojęcie, jakie ma to znacznie dla naszych idei, myśli, i szerzej – dorobku kulturowego. Skupieni na teraźniejszości, wyraźnie ograniczamy…
-
Internauta-Maszyna
Z lekka przygarbiony, z palcami ułożonym w szpony, które wybijają na klawiaturze chaotyczny tapping. Oczy utkwione w ekranie jakby ten rzucił na niego urok. Pocieszny jest widok internauty. ***Oglądałem dziś prace Jeana Tinguely’ego. Wprawione w ruch dziwaczne maszyny zacinały się, iskrzyły krótkimi spięciami. Aż po autodestrukcję… W 1960 r. Tinguely zaprezentował „Hommage to New York”…
-
Polska – zdradzona kochanka USA
Malkontenctwo mamy we krwi. Sprawni w narzekaniu, profesjonalni w epatowaniu pretensjami do całego świata, przypominamy mu co rusz o swoich kompleksach. Jest w tym coś z neurotyzmu. Właśnie nadarzyła się kolejna sposobność. Na parę dni przed 70. rocznicą wybuchu II Wojny Światowej podniosło się powszechne larum, że USA ma nas w nosie. Biały Dom nie…
-
Sieciowy chaos
Nie mam w sobie potrzeby narracji, myślę frazami i brakuje mi spójności. To doskwierający stan rozproszenia. Swego czasu rozmawiał o tym z Barbarą Łopieńską psychiatra Dariusz Myszka. Rozmowę opublikowała „Res Publica Nowa”.Fragment: Co mógłby Pan poradzić rozproszonemu człowiekowi? – Zasada jest taka. Nadać na ile się da strukturę swojemu zachowaniu. Na przykład odkładać rzeczy na…
-
Elementarz #1
Prawo do bycia sobą realizuje się od pierwszego oddechu – A. Lowen. Oddychanie (z łaciny: spiro, spirare) jest synonimem inspiracji i natchnienia. A zatem wychodząc od tego, co w nas biologiczne można skierować się ku temu, co duchowe.
-
Ballard: apokalipsa jest powszechna i tania
To nie jest porywająca proza. Nie powala stylem i bywa, że ma czytankową narrację. A jednak książek Ballarda mam na półce osiem. Frapują bezpretensjonalnością scenariuszy przyszłości, komiksowo kreślonych, które majaczą w sugestiach, intuicjach, przeczuciach. Są na wyciągnięcie ręki. Jak gazeta, jak telewizyjne reportaże. Są tak blisko, że kuszą pytaniem: a jeśli zaraz to wszystko trafi…
-
Hardkor 44 czyli patriotyczny pop melanż
„W filmie „HARDKOR 44” Powstańcy będą piękni, uśmiechnięci, uzbrojeni w różne rodzaje broni, dziewczęta młode i odważne. Wszyscy mają przypominać bohaterów z amerykańskich komiksów. Niemcy walczący z Powstańcami to postacie przypominającecyborgi i wynaturzone potwory-roboty.” To fragment z materiałów prasowych nt. nowego przedsięwzięcia Tomasza Bagińskiego, dostępnych na stronie Hardkor 44. Ciekawe, jaki i czy w ogóle…
-
chain of readers
Joe255 zarzuciła na mnie łańcuch. Idę więc pokornie w korowodzie czytelników. 1. Którego z bohaterów literackich zaprosiłyś do swojej rodziny lub kręgu przyjaciół? Proszę o uzasadnienie. Chyba żadnego, bo poznawszy ich na wylot z kart książek, czułbym się w ich towarzystwie zażenowany. Może z jednym wyjątkiem – Holly Golightly, bohaterki „Śniadania u Tiffaniego” T. Capote,…
-
Polacy odkrywają wolność po 20 latach
Nie cieszy mnie 4 czerwca. Wrażenia nie robi okrągła liczba. Numerologia pozbawiona magicznej mocy.Zresztą, jak wykrzesać z siebie radość, gdy męczy polityczna piana i to rozgrywanie historii dla swoich małostkowych celów. Z takiej wolności jest mały pożytek, dużo zażenowania. Nie poradzi Scorpions, Kylie Minogue, nie dadzą rady stachanowcy z Kombi (grali za peerelu, zagrają i…
-
Dlaczego nie należy czytać recenzji filmowych. Zwłaszcza z „Antychrysta”
Do oglądania „Antychrysta” zasiadłam bez emocjonalnego nastawienia. Bardzo chciałam ocenić go rzetelnie i z dystansem – pisze Małgorzata Szumowska. Złego zdania o filmie w recenzji nie zawarła. Przeciwnie, wpadła w zachwyt. Może w tym tkwi największa siła „Antychrysta”: w niedopowiedzeniu, w czymś nieodkrytym… Powstało dzięki temu dzieło bliższe traktatowi, a może nawet medytacji. Niedopowiedzenie brzmi…