Wielki Brat Polakiem

osobiste, polityka, trendy
Będą mogli zapytać o wyznanie, związki partnerskie i plany prokreacyjne – to o rachmistrzach GUS, którzy ruszą w kraj w ramach spisu powszechnego zaplanowanego w 2011 roku.

Jak informuje „Dziennik” wszystkie dane – zapisane pod numerem PESEL – będą zbierana także od ministerstw, państwowych i samorządowych urzędów oraz dostawców energii i usług telekomunikacyjnych.
Czy superbaza danych to ostateczny zamach na naszą prywatność? Odkąd korzystamy z internetu, komórki i płacimy kartą prywatność jest szczątkowa oraz iluzoryczna, bo to ostatnie wynika z faktu, iż mamy nikłe pojęcie o zakresie nowoczesnej inwigilacji.

Zresztą nasze codzienne drobne wybory dawno przestały być poufne. Ale dzieje się coś złego, jeśli zbiór informacji – dotąd rozproszonych i niepełnych – trafia w jedno miejsce .

Witamy ponownie antyutopijną trójce: Zamiatina, Dicka, Huxley’a. Kto nas ustrzeże przed nadużyciami: państwa, jego agend, firm ubezpieczeniowych lub medycznych? Kto da głowę, że informacje nie trafią w niepowołane ręce?

Zastrzeżenia są poważne i poważny jest niepokój, że macki państwa sięgają za daleko. Prof. Michał Kulesza przestrzega:

Uważam, że to są zamiary i praktyki rodem z powieści Orwella! Ktoś zbiera pełną informację o każdym z nas. Dane spisowe powinny być anonimowe. GUS nie powinien mieć prawa weryfikowania danych na poziomie personalnym. Wydaje się, że proponowane rozwiązania będą stwarzać poważne zagrożenie możliwością głębokiej inwigilacji obywateli.

O dziwo, koncepcja iście orwellowskiego spisu powszechnego zrodziła się za rządów partii o liberalnym rodowodzie i w kraju, który totalitaryzm odczuł na własnej skórze. Nie całkiem od rzeczy jest przypomnieć słowa lorda Actona:

„Każda władza degeneruje tego, kto ją posiądzie, ale władza absolutna degeneruje absolutnie”.


Discover more from Notatnik

Subscribe to get the latest posts sent to your email.


Andrzej Jóźwik

Andrzej Jóźwik

Dziennikarz i wrocławianin.
http://andrzejjozwik.pl